Tagi
czwartek, 04 listopada 2010

Pracownicy Biura Rozwoju Wrocławia Urzędu Miejskiego właśnie skończyli opracowywać koncepcję, która miała odpowiedzieć na pytanie, czy warto przejąć od PKP dworzec Nadodrze. - Warto - mówi zdecydowanie Marek Żabiński, zastępca dyrektora BRW.

http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/76/fd/4ccf044a55f43_o.jpg

A tak ma wyglądać po przebudowie. Przed gmachem ma być plac z jarmarkiem i teatrem (© Wizualizacja inwestora)

Dzięki temu, że budynek stanie się własnością Wrocławia, ma on, jak i najbliższa okolica, wypięknieć. A co najważniejsze: służyć wszystkim wrocławianom. Teraz z samego budynku korzystają tylko pasażerowie PKP i, gdy na dworze jest zimno, bezdomni. Gmach wygląda zresztą tak, że nie zachęca do odwiedzin. Podobnie, jak cała okolica. - To miejsce, które omijam szerokim łukiem - mówi Agata Mielczarek, studentka architektury. - Po prostu jest tu niebezpiecznie. I brzydko. Uważam, że to miejsce powinno zostać kompletnie przebudowane. Bo teraz to jest dramat.

Z planów magistratu wynika, że budynek należy gruntownie wyremontować. Koncepcja urzędu jest taka, aby w środku powstały pomieszczenia, w których wrocławianie będą mogli miło spędzać czas. Zaplanowano tam klub seniora, sale wielofunkcyjną (na różne okoliczności), a także hostel. - Nie zabraknie też wypożyczalni rowerów z parkingiem i warsztatem, gdzie będzie można wymienić pękniętą dętkę - dodaje Żabiński.

Docelowo obok obecnego budynku ma powstać nowy. Tam trafiłyby kasy biletowe. Ale to melodia przyszłości. Nie wiadomo, kiedy miałaby rozpocząć się budowa. Zanim to nastąpi, obecny gmach dworca nadal będzie spełniał funkcje kolejowe.

Samo przejęcie dworca Nadodrze, jeśli PKP szybko się z magistratem dogada, mogłoby nastąpić już w przyszłym roku.

Zagospodarowany zostanie też plac przed budynkiem. Teraz parkują tam autobusy PKS i innych przewoźników. Docelowo ma być udostępniony spacerowiczom. - Na placu chcemy, aby powstał jarmark - zdradza Żabiński. - Na pewno nie zabraknie też zieleni. - Chcielibyśmy, aby od czasu do czasu pojawiał się tam również teatr uliczny. To ożywi okolicę.

Z placu będzie można się dostać na drugą stronę dworca, czyli na ulicę Dębickiego. Teraz, aby tam dotrzeć, trzeba budynek okrążyć i przejść pod wiaduktem. Żeby skrócić trasę, zostanie wydłużony obecny tunel, który prowadzi na perony. Takie rozwiązanie będzie miało sens, jeśli zostanie zagospodarowany teren przy Dębickiego. Teraz nie ma tam nic, co przyciągałoby wrocławian. Dlatego też ustalono, że powinny tam znaleźć się punkty usługowe i gastronomiczne.

Przebudowa dworca Nadodrze doprowadzi też do tego, że częściej będą korzystać z niego turyści. - Jest prawie w takiej samej odległości od starego miasta, co Dworzec Główny PKP - tłumaczy Żabiński.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

 

W piątek o godz. 13.25 otwarto ruch na nowym odcinku obwodnicy śródmiejskiej. Pojedziemy nim od mostu Milenijnego do ulicy Żmigrodzkiej. Po drodze będzie można zjechać także na ulicę Obornicką. Dzięki temu łatwiej dostaniemy się np. z Legnickiej do trasy wylotowej na Poznań.

W sumie nowy odcinek trasy ma 4,2 km. Jej budowa pochłonęła 257 mln zł. Są tam po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Ale są też odcinki, gdzie kierowcy będą mieli do dyspozycji aż po cztery pasy. Tak będzie przy zjazdach z obwodnicy. Drogą pomkniemy z prędkością 70 km/h. Przy wiaduktach nad Żmigrodzką i Obornicką trzeba będzie zwolnić do 40 km/h.

Zdjęcie: Kierownik projektu Jacek Mól rozbija mur z kartonów z napisem "Odtąd będzie szybciej" (Janusz Wójtowicz)

Co ciekawe, trasa miała być gotowa dopiero w lutymprzyszłego roku. Jednak firma Skanska, która buduje obwodnicę, już na starcie robót zadeklarowała, że wybuduje trasę szybciej. Dostanie za to nagrodę. - Ale nie będzie to 50 milionów złotych, choć taka plotka krąży - śmieje się Dariusz Kotarski, dyrektor budowy. - Tylko jakieś 500 tysięcy, jeśli skończymy wszystkie prace. A to nastąpi gdzieś za miesiąc - dodaje. Bo, choć trasą już będzie można pojechać, to nadal będą prowadzone tam prace. Ale będą to sprawy kosmetyczne: sianie trawy, sadzenie drzew czy drobne roboty na dojazdach.

Zdjęcie: Wiadukt nad ul. Obornicką (Tomasz Hołod)


Być może, gdy wiosną drzewa zakwitną, nowa ulica będzie miała już nazwę. Bo, jak na razie, jest zwana po prostu obwodnicą śródmiejską. - Na najbliższej sesji rady miejskiej na pewno się tym problemem nie zajmiemy - mówi Jerzy Skoczylas, radny Platformy Obywatelskiej.

Tymczasem patrona ma już odcinek obwodnicy od ul. Kamieńskiego do alei Jana III Sobieskiego. Będzie nosiła imię pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Co ciekawe, tej drogi jeszcze nie ma i nie wiadomo nawet, kiedy powstanie.

 

Źródło: Gazeta Wrocławska