Tagi
środa, 28 kwietnia 2010

Jesienią tego roku w Teatrze Muzycznym "Capitol" rozpocznie się modernizacja wnętrz i rozbudowa budynku. Inwestycja możliwa jest dzięki dotacji z funduszy Unii Europejskiej.

Tak ma wyglądać Capitol w 2012 roku

Tak ma wyglądać Capitol w 2012 roku.

Umowę dotyczącą przekazania unijnych pieniędzy podpisali w poniedziałek minister kultury Bogdan Zdrojewski i prezydent miasta Rafał Dutkiewicz. Koszt przebudowy teatru to 145 mln zł, z czego dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego wynosi 80 mln zł. Już wiadomo, że ostatni przed remontem spektakl w Capitolu zagrany zostanie 29 października. Do czerwca 2013 roku teatr będzie wystawiał swoje spektakle w namiocie, który stanie przy ul. Komandorskiej w okolicach hali targowej Arena. Namiot pomieści 550 widzów i będzie wyposażony w klimatyzację i ogrzewanie, co pozwoli scenie funkcjonować w każdych warunkach pogodowych.

A po remoncie będziemy mieli we Wrocławiu jeden z najnowocześniejszych obiektów teatralnych w Polsce. W Capitolu zostanie odtworzony wystrój widowni sprzed wojny, scena będzie trzykrotnie większa od dzisiejszej i znacznie lepiej wyposażona. Dodatkowa - kameralna, na 200 miejsc - powstanie na poziomie piwnic. Tam też ulokowane będzie studio nagrań. Sale prób, garderoby i magazyny będą się mieścić w jednym budynku, a nie - jak dotychczas - w dwóch, położonych po obu stronach ul. Piłsudskiego. Budynek teatru będzie też mieścił restaurację, bibliotekę teatralną i sale konferencyjne. Od strony tej ulicy obecna parterowa zabudowa zostanie rozebrana, a w jej miejsce powstanie pięciokondygnacyjny gmach z przeszkleniem od frontu, nawiązujący do zabudowy dawnego kinoteatru. Już samo wejście do teatru prowadzące przez rozległy dziedziniec przykryty szklanym dachem ma robić na gościach wrażenie.

Efektem modernizacji budynku mają być zmiany w repertuarze - na powiększonej scenie, wyposażonej w obrotowe podesty, zapadnie i inne nowoczesne elementy zaplecza technicznego, będzie można wystawiać spektakle zrealizowane z rozmachem właściwym dla zachodnich produkcji musicalowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

 

wtorek, 27 kwietnia 2010

W styczniu rozpocznie się półroczny remont wnętrza Hali Stulecia. Po zakończeniu zabytek w środku ma wyglądać tak, jak chciał tego Max Berg w 1913 roku. Nowa-stara hala będzie naszpikowana nowoczesną techniką.


Tak będzie wyglądało wnętrze Hali Stulecia po remoncie. Tu w wersji z opuszczonym parkietem i rozłożonymi trybunami teleskopowym. Wizualizacja: Chapman Taylor/WroTech

W niemieckiej fabryce Scheit&Bachmann w Bawarii trwa produkcja nowych automatów do biletów, które już za dwa tygodnie staną na ulicach Wrocławia. Zastąpią stare, nieustannie się psujące automaty firmy Merona, z których pasażerowie korzystają od 8 lat

We  Wrocławiu mają być nowe biletomaty

Do Wrocławia nowe biletomaty przyjadą prosto z fabryki w Salzbuch (© Mennica Polska)

Jak będą wyglądać nowe maszyny? Bardziej przypominają bankomaty niż żółto-czerwone automaty do biletów, do których przyzwyczaili się pasażerowie wrocławskich autobusów i tramwajów. Ekran automatu będzie umieszczony dużo niżej niż teraz. Dzięki temu dzieci i osoby niepełnosprawne nie będą miały problemów z dosięgnięciem do odpowiedniego przycisku czy przeczytaniem komunikatu, który pojawia się na wyświetlaczu.

Sam ekran będzie dużo większy niż maleńkie kwadraciki starych automatów. 15-calowy, podobnej wielkości, jak ekran przeciętnego laptopa, umożliwi kupienie biletu nawet osobom starszym, które słabo widzą. Skończy się również problem z wydawaniem reszty i zjadaniem monet, bo na to do tej pory najbardziej narzekali pasażerowie MPK.

- Biletomaty to prawdziwy koszmar - przyznaje Anna Kilińska, studentka chemii na Politechnice Wrocławskiej. - Maszyna nieraz zjadła mi kilka złotych. Poza tym nie wydaje reszty i nie przyjmuje banknotów - narzeka dziewczyna.

Za dwa tygodnie jej problemy się skończą. Nowoczesne maszyny będą wydawać resztę, przyjmować banknoty, a nawet karty kredytowe. Natomiast turyści na wyświetlaczach będą mogli zobaczyć mapę miasta.

- Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, stolica Dolnego Śląska będzie mieć najnowocześniejszy system biletów miejskich w całej Europie - twierdzi Dariusz Gajda, dyrektor ds. płatności elektronicznych w Mennicy Polskiej, firmie, która zajmie się ustawianiem nowoczesnych maszyn na ulicach miasta.

Do lipca na wrocławskich ulicach stanie 50 takich nowoczesnych maszyn, a do końca roku będzie ich już 100. W tej chwili w stolicy Dolnego Śląska jest ok. 150 automatów do drukowania biletów.

- Ale te, które wkrótce się pojawią, będą nowocześniejsze. Jedna taka maszyna kosztuje 100 tysięcy złotych - tłumaczy Dariusz Gajda. - To 10 razy więcej niż automat firmy Merona.

Paweł Czuma, szef biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia dodaje, że 1 lipca cały system zostanie połączony z kartą miejską.

Niemiecka firma Scheidt&Bachmann wyprodukuje dla Wrocławia 100 maszyn do biletów

Biletomaty niemieckiej firmy Scheidt&Bachmann stoją już m.in na ulicach Bostonu, Londynu i Paryża. Do tej pory firma z siedzibą w Bawarii zainstalowała na świecie ponad 7 tysięcy automatów biletowych. Oprócz nich niemieckie przedsiębiorstwo produkuje także systemy parkingowe czy automaty dla stacji paliw. Z polskich miast produkowane w Niemczech maszyny do biletów ma ma razie tylko Warszawa.

Choć biletomaty Scheidt&Bachman staną na wrocławskich ulicach dopiero w maju, maszyny firmy w stolicy Dolnego Śląska stoją już od kilku lat. Gdzie? W Galerii Dominikanskiej - wydają bilety parkingowe.

Źródło: Gazeta Wrocławska


Osiemdziesiąt cztery potężne prefabrykaty - mierzące po 70 m, ważące po 100 ton - będą przewożone przez Wrocław na budowę stadionu na Maślicach.


Każdy z nich jest wielkości katedry św. Marii Magdaleny przy ul. Szewskiej. - Tak wielkiej logistycznej operacji nie było jeszcze w historii miasta - mówią wrocławscy urzędnicy.

Nigdy bowiem jeszcze nic nie było w stolicy Dolnego Śląska budowane z użyciem tak wielkich betonowych elementów. Prefabrykaty będą częścią konstrukcji trybun. Zostaną wyprodukowane w niemieckiej fabryce, należącej do budującego arenę koncernu Max Bögl. Ich zwożenie na budowę stadionu zacznie się w maju. Najpierw przyjadą pociągami na stację kolejową Wrocław-Nowy Dwór. Jeden taki betonowy element mieści się na trzech specjalnych wagonach. Na stacji zostaną przeładowane na gigantyczną ciężarówkę, która w specjalnym konwoju pojedzie na stadion.

Żeby nie sparaliżować ruchu drogowego w mieście, prefabrykaty będą przewożone tylko nocami. W jedną może być nawet kilka takich transportów. Teraz specjaliści z firmy Max Bögl opracowują trasę przejazdu. Jej dokładny przebieg jest na razie tajemnicą.

- Przez miasto były już wożone turbiny do elektrowni, samolot MiG, czołg i parowóz, więc na pewno sobie poradzimy - mówi Ewa Mazur, rzeczniczka prasowa Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu, który musi zatwierdzić trasę. Ewa Mazur zaznacza, że jedyną przeszkodą, której nie da się pokonać, są wiadukty. Dlatego trasę trzeba wyznaczyć, by po drodze ich nie było. W niektórych miejscach trzeba będzie jednak zdemontować sygnalizację świetlną, znaki drogowe albo słupki.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, najbardziej prawdopodobna trasa prowadzi

ulicami: Szczecińską, Lotniczą, Milenijną i Pilczycką. Ale i tu mogą pojawić się problemy. Pierwszy przy skrzyżowaniu ulicy Szczecińskiej z Lotniczą. Kierowcy ciężarówek będą musieli wąskim łukiem ominąć tu budowę wiaduktu autostradowej obwodnicy Wrocławia. Drugi - przy skrzyżowaniu Lotniczej i Milenijnej obok Astry. Tu konieczny będzie przejazd pod trakcją tramwajową.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

Kto choć raz musiał odjeżdżać z dworca autobusowego przy ul. Suchej, wie, że miejsce wymaga pilnego remontu. Jeśli już musimy wejść do budynku, by kupić bilet czy sprawdzić godzinę odjazdu, po chwili marzymy o tym, by jak najszybciej wsiąść już do autobusu. W środku jest zimno, śmierdzi, a obskurne budki z żywnością i kioski przypominają kraje Trzeciego Świata.

Wizualizacja inwestora, infografika: Maciej Dudzik

- Szczerze mówiąc, uciekłem stamtąd zaraz po tym, gdy wszedłem - twierdzi Michał Popłocki, łapiąc w płuca świeże powietrze na zewnątrz budynku.

- Wolę posiedzieć tu w słońcu, choć mam jeszcze ponad dwie godziny do odjazdu - dodaje mężczyzna jadący z Gdańska do Wrocławia i stąd dalej do Londynu. Zdaniem podróżnego, Wrocław może się wstydzić takiego dworca. Zapewne podobnie myślą tysiące pasażerów, którzy wsiadają codziennie do około 100 autobusów międzynarodowych oraz kilkuset dalekobieżnych do polskich miast.

- Zgadzam się, że budynek stwarza przygnębiające wrażenie - przyznaje Arkadiusz Minta, prezes Polbus-PKS. - Robimy wszystko, by utrzymać porządek w środku, ale szczerze mówiąc, to niewiele poprawia sytuację. By zmienić jakość obsługi pasażerów, budynek trzeba wyburzyć i postawić nowy - dodaje Minta. I tłumaczy, że teren dworca zajmowany dziś przez Polbus-PKS można wykorzystać znacznie lepiej.

Spółka ma takie plany i chciałaby w nowym budynku mieć nie tylko dworzec, ale także galerię handlową oraz restauracje z prawdziwego zdarzenia. Jednak w tym momencie nie ma na to pieniędzy. Więcej o ewentualnej budowie nowego dworca możemy się dowiedzieć w drugiej połowie tego roku. Wtedy planowana jest prywatyzacja spółki. Zdaniem prezesa Arkadiusza Minty, pomysł budowy drugiego dworca w pobliżu obwodnicy autostradowej ma sens. Jednak do tej pory magistrat nie rozmawiał z Polbusem na ten temat.

Kto wybuduje nowy dworzec przy stadionie? Na razie nie wiadomo. Miasto twierdzi, że jest na to za wcześnie, choć nie ukrywa, że będzie prowadzić rozmowy z ewentualnym inwestorami. Nie ustalono jeszcze dokładnego miejsca na nowy obiekt. Jedna z koncepcji przewiduje, że mógłby się znaleźć przy przystanku tramwajowo-kolejowym (patrz infografika powyżej).

Tylko we Lwowie

Okazuje się, że dworce autobusów dalekobieżnych poza centrum to nie tylko pomysł z zachodu Europy.

We Lwowie dworzec dla autobusów dalekobieżnych i międzynarodowych mieści się przy szerokiej ul. Stryjskiej w pobliżu obwodnicy miasta. Autobusy jadą do niej 3 minuty. Natomiast spod dworca do centrum dostaniemy się busami i taksówkami, a od niedawna w pobliżu jest także stacja szybkiej kolei miejskiej.

Źródło: Gazeta Wrocławska


Przy pl. Powstańców Śląskich powstaje apartamentowiec Thespian, który połączy klasyczną zabudowę ronda z nowoczesnymi budynkami centrum. W budynku znajdą się mieszkania, biura i sklepy. Termin zakończenia inwestycji planowany jest na pierwszą połowę 2011 roku.

Przestrzeń parteru Thespiania zajmą lokale o przeznaczeniu usługowym, zaś na piętrach od 1 do 3 ulokują się biura. Na wyższych kondygnacjach znajdą się 32 klimatyzowane apartamenty o powierzchni od 60 do 230 mkw. Do dyspozycji mieszkańców oddanych zostanie 79 miejsc parkingowych.

Wykończenie budynku opierać się będzie na materiałach taki, jak: szkło, aluminium, kamień, drewno. We wnętrzach zastosowane zostaną tynki szlachetne.

W apartamentowcu użyta będzie specjalnie zaprojektowana podwójna elewacja ze szkła. Polega ona na umieszczeniu w odległości około 60 cm od płaszczyzny ślusarki okiennej dodatkowego zewnętrznego przeszklenia, które zapewnić ma podwyższony komfort cieplny i akustyczny.

Wraz z realizacją Thespiana przebudowana zostanie przestrzeń wokół budynku i wprowadzona mała architektura oraz niska zieleń.

Pracownia Projektowa Maćków zadbała o to, aby Thespian miał zróżnicowaną bryłę, tak by łagodnie odnosić się do okolicznej zabudowy - z jednej strony do tej niższej, historycznej tworzonej przez zabytkowe kamienice; z drugiej do współczesnych, kilkunastopiętrowych bloków.

Uskokowe ukształtowanie obiektu jest wynikiem analizy geometrii dachów budynków znajdujących się wokół ronda, a zlokalizowane w północnej części podwyższenie dostosowane jest wysokością do sąsiedniego wieżowca.

Na dachu Thespiana powstanie pas zieleni, dzięki któremu możliwa będzie częściowa retencja wody. Oszczędności energii zapewni natomiast system odzysku ciepła z powietrza zużytego do wentylacji obiektu.

Bezpieczeństwo mieszkańców i pracowników obiektu zapewni monitoring i wewnętrzny system kontroli. Co ważne, teren nie będzie w żaden sposób odgrodzony.

Całkowity koszt inwestycji wyniesie około 90 mln zł. Termin jej zakończenia planowany jest na pierwszą połowę 2011 roku.

Źródło: tuwroclaw.com

 

środa, 21 kwietnia 2010

Nowy budynek mieszkalny krakowskiego dewelopera Verona Building wyróżnia się charakterystyczną elewacją z cegły. Inwestycja znajduje się przy ulicy Grabiszyńskiej.

Powstał on na planie czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem i zajmuje działkę o pow. 1,5 ha. Trzy boki Corte Verona mają wyraźne przełamania - dzięki temu zabiegowi udało się zachować drzewa rosnące przy budynku. Od strony ul. Grabiszyńskiej elewacja ma bardziej monumentalny wygląd i utrzymuje linię zabudowy wytyczoną przez sąsiednie bloki mieszkalne.

- Chcieliśmy, by budynek Corte Verona kontynuował tak charakterystyczne dla Wrocławia użycie cegły w budownictwie - mówią Kazimierz Łatak i Piotr Lewicki z Biura Projektów Lewicki i Łatak, autorzy projektu. - W bezpośrednim sąsiedztwie spotkamy ją na elewacjach budynków i w tzw. małej architekturze: murkach, ławkach i ogrodzeniach. Właśnie ażurowy ceglany mur stał się dla nas bezpośrednią inspiracją.



W Corte Verona znajduje się 385 mieszkań o powierzchni od 37 do 91 m kw. Są to lokale jedno-, dwu - i trzypokojowe. - Przeważają małe o pow. ok. 45 m kw. Stosunkowo duże, ośmiometrowe loggie pozwalają na zastosowanie narożnych okien, które wyjątkowo dobrze doświetlają mieszkania - mówią projektanci.

Klatki schodowe mają pięć lub sześć kondygnacji. Od strony ul. Grabiszyńskiej na dwóch ostatnich piętrach powstały dwupoziomowe mieszkania o powierzchni od 70 do 90 m kw.

Metr kwadratowy kosztuje od 5,9 do 9 tys. zł. Cena uzależniona jest od wielkości mieszkania, piętra, na którym się ono znajduje, i strony świata, na którą wychodzą okna. Najdroższe są mieszkania na górnych kondygnacjach od strony południowo-zachodniej.

Pod całym budynkiem powstał podziemny parking na 500 aut. Za miejsce parkingowe trzeba płacić dodatkowo - miejsce o wymiarach 2,5 na 5,2 m kosztuje 30,5 tys. zł, szersze - 36 tys. Osobno kupuje się też komórki lokatorskie - po 3,6 tys. zł m kw.


Wszystkie mieszkania oddawane są w stanie deweloperskim z pomalowanymi ścianami. Mają duże drewniane okna i granitowe parapety, a tarasy drewnianą podłogę i balustrady z hartowanego szkła.

Aneksy kuchenne są otwarte na salon, ale można je zabudować, uzyskując zamknięte kuchnie. Do budynku nie doprowadzono gazu. W kuchniach są trójfazowe kontakty, do których można podłączyć kuchenki elektryczne lub płyty indukcyjne.

Od strony al. Pracy powstało wejście na wewnętrzny dziedziniec, z którego można się dostać na klatki schodowe. Przy wejściu jest portiernia oraz ochrona budynku. Bezpieczeństwo mieszkańcom zapewnić mają również wideodomofony i drzwi antywłamaniowe montowane standardowo w każdym mieszkaniu. Parter po zewnętrznej stronie obiektu przeznaczony jest na lokale użytkowe, przede wszystkim sklep i punkty usługowe. Każdy z nich ma powierzchnię od 100 do 150 m kw., sprzedawane są za 6,5 tys. zł za m kw. w stanie surowym. W jednym z pionów od strony ul. Magazynierskiej na każdym piętrze znajdują się biura typu open space o pow. 304 m kw.

Na wewnętrznym dziedzińcu Corte Verona projekt przewiduje minipark. Będzie on kompozycją trawników, krzewów i drzew oraz klombów kwiatowych. Inspiracją dla jego wyglądu był obraz Władysława Strzemińskiego "Widok z okna". W planach są również m.in. ścieżki dla pieszych, ławki, piaskownica i huśtawki. Obszar wokół budynku zajmą trawniki, drogi dojazdowe do lokali użytkowych i parking dla ich klientów.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

08:39, neokumizmohal
Link Dodaj komentarz »

Wyboista ul. Pułaskiego w tym roku nie doczeka się naprawy. Miasto uznało, że pilniejszy jest remont torowisk na pl. Społecznym. Jednocześnie wymieniana będzie kostka na rondzie Reagana. Wszystko podczas wakacji.

W pierwszej kolejności remontowane będzie torowisko na placu Społecznym Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazet

Jeszcze w styczniu Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta zapewniał, że w wakacje na ul. Pułaskiego pojawi się ekipa remontowa, by zastąpić starą, pozapadaną kostkę brukową asfaltem. Ruszyły przygotowania do przetargu, jednak przed świętami wielkanocnymi magistrat zdecydował odwiesić inwestycję na kołku. Jeszcze przez co najmniej rok kierowcy jeździć będą tam po rozpadającej się jezdni. Pułaskiego nie będzie remontowana, bo najpierw musi być przebudowane torowisko na pl. Społecznym. Trzeba je przystosować, by mogła po nim kursować linia tramwaju plus ze Stadionu Olimpijskiego na Pilczyce.

W lipcu i sierpniu wymieniane będą zarówno tory w stronę mostu Grunwaldzkiego jak i mostu Pokoju. W tym czasie przez plac nie będą mogły kursować tramwaje. Linie 2, 4, 10, 12 i 70 kursować będą zmienionymi trasami. Pasażerowie okrężnymi drogami dojeżdżać będą na Biskupin i Sępolno, a jeden z objazdów wyznaczono właśnie przez ul. Pułaskiego. Kursowanie tramwajów dodatkowo komplikować będzie zaplanowana w tym samym czasie wymiana kostki na torowisku przy rondzie Reagana. Na tym nie koniec, bo wprawdzie do wakacji przebudowany ma być pl. Bema, jednak tramwaje nadal nie będą mogły przejeżdżać przez Mosty Młyńskie. Nie pozwala na to ich stan techniczny. Miasto dopiero w przyszłym roku planuje remont konstrukcji. Dlatego niektóre tramwaje sporym łukiem, bo aż przez ul. Drobnera, będą musiały omijać remontowany pl. Społeczny. Wymianę torów podzielono tam na trzy etapy. Tramwaj 70 początkowo będzie kursował bez zmian. "Dwójka" w stronę Biskupina jeździć będzie przez Pułaskiego. "Czwórka" na pl. Dominikańskim skręcać będzie do Hali Targowej, dalej Grodzką pojedzie do Drobnera. Podobnie "dwunastka". Wszystkie te linie do centrum wracać będą przez pl. Wróblewskiego. "Dziesiątka" na Biskupin również pojedzie przez Grodzką, wróci natomiast przez ul. Szczytnicką, pl. Bema i Drobnera.

Podczas drugiego etapu remontu objazdami kursować już będą tylko linie 4 i 12. Zamiast przez most Grunwaldzki, w obie strony jeździć będą przez most Pokoju. I tak do zakończenia prac. Jednak na finiszu remontu dodatkowo zmieniona zostanie trasa tramwaju 70. Będzie on kursował tylko do pl. Społecznego i tam zawracał.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
wtorek, 20 kwietnia 2010

Skanska rozpoczyna budowę pierwszego we Wrocławiu projektu biurowego w całości certyfikowanego w systemie LEED - Leadership in Energy and Environmental Design. Budynek stanie przy ulicy Strzegomskiej 36


Kompleks Green Towers stworzą dwa dziesięciopiętrowe biurowce o łącznej powierzchni około 25 000 m2.

Do dyspozycji najemców oddany zostanie dwukondygnacyjny garaż podziemny na 325 samochodów oraz 32 naziemne miejsca postojowe.

Pierwszy etap inwestycji, który obejmie budowę 12 000 m2, ma zostać ukończony do końca 2012 roku.

Inwestycja będzie ubiegała się o uzyskanie certyfikatu ekologicznego LEED, zgodnie z którego wymogami była realizowana już na poziomie projektu i wyboru lokalizacji.

- Budynki charakteryzować się będą mniejszym niż okoliczne biurowce zużyciem energii związanym z ogrzewaniem, wentylacją i oświetleniem. Zredukujemy również zużycie wody - opisuje Nicklas Lindberg, prezes Skanska Property Poland. - Pomiędzy budynkami zaplanowaliśmy plac z zielenią i zagłębione w ziemi atrium, dodatkowo doświetlające niższy poziom.

Green Towers to drugi komercyjny projekt dewelopera we Wrocławiu. Pierwszy, ukończony w 2009 roku Grunwaldzki Center, jest obecnie prawie w całości wynajęty.

Źródło: www.tuwroclaw.com

 









Wizualizacja Green Towers.
Fot. materiały prasowe.
poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Znamy projekty nowego wnętrza wrocławskiej Hali Ludowej

Wrocław: Hala idzie do liftingu

Po modernizacji wnętrza, trybuny Hali będą mogły pomieścić nawet 10 tysięcy widzów (© Materiały prasowe)

Jeszcze nie skończył się remont elewacji Hali Ludowej, a już szykują się kolejne prace. Tym razem robotnicy mają zająć się wnętrzami. Ich remont ruszy w styczniu przyszłego roku, potrwa sześć miesięcy i będzie kosztował około 72 mln zł.

Są już gotowe projekty wnętrz. We współpracy z wrocławskim biurem WroTech projekt przebudowy opracowała renomowana brytyjska pracownia architektoniczna Chapman Taylor.

- Wreszcie uporządkowany zostanie panujący tu przez lata bezład. Cały obiekt będzie wyglądał imponująco, prawie tak, jak na początku XX wieku - podkreśla Jerzy Ilkosz, dyrektor Muzeum Architektury, jeden z konsultantów projektu.

Powiększona arena będzie mogła pomieścić 10 tysięcy widzów (zamiast dzisiejszych 6 tysięcy). To dzięki temu, że lepiej rozplanowany zostanie układ trybun. Płyta główna zostanie obniżona o 2,5 metra.

Dzięki nowoczesnemu, teleskopowemu mechanizmowi poziom parkietu będzie jednak można podwyższać, zależnie od rodzaju imprezy.

-

Nowe trybuny będą drewniane, kompleksowy remont przejdą wszystkie instalacje, szatnie, zaplecza i posadzki - wymienia Agnieszka Wardawa, rzecznik Hali.

W czasie remontu Hala będzie nieczynna. Po nim - we wrześniu przyszłego roku - mają się tu odbywać m.in. międzynarodowe spotkania w ramach polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

 
1 , 2