Tagi
wtorek, 11 sierpnia 2009

Z Biskupina na ul. Krakowską w pięć minut? Jest to coraz bardziej prawdopodobne. Most Wschodni będący częścią wschodniego odcinka obwodnicy śródmiejskiej chcą budować światowi giganci.

To wielka niespodzianka dla wrocławskich kierowców! Most Wschodni, który ma połączyć ul. Krakowską i al. Armii Krajowej z ulicą Olszewskiego na Biskupinie i Mickiewicza na Sępolnie, będzie gotowy już w roku 2012, a jego budowa rozpocząć się może wiosną przyszłego roku. Wcześniej urzędnicy planowali rozpoczęcie inwestycji dopiero w roku 2013.

Tak ma wyglądać Most Wschodni. Kierowcy pojadą nim już za trzy lata. Dzięki temu zmniejszy się ruch na mostach - Zwierzynieckim i Szczytnickim (© Wizualizacja inwestora)


Teraz plany się zmieniły.
- Przetarg na budowę rozpiszemy jeszcze w tym roku - zapowiada Rafał Guzowski, dyrektor departamentu infrastruktury i gospodarki w ratuszu. - Zakładamy, że prace ruszą na początku przyszłego roku - dodaje.

Skąd to przyspieszenie? Bo inwestycją, po ogłoszeniu wstępnej oferty miasta, zainteresowało się aż kilkadziesiąt firm budowlanych z całej Europy, w tym prawdziwi giganci.

Miasto chce zrealizować inwestycję w ramach tzw. partnerstwa publiczno-pywatnego. Oznacza to, że firmy same wyłożą potrzebne pieniądze (szacuje się, że będzie to ok. pół miliarda złotych), a później miasto przez około 30 lat co rok będzie przelewać na konto wykonawcy pieniądze. Mówi się o 50 milionach zł. Po tym czasie most stanie się własnością miasta.

Ogromne zainteresowanie europejskich firm wrocławskim mostem, to efekt wizyt urzędników na branżowych konferencjach w Rzymie i Madrycie.
- Wśród firm, które się do nas zgłosiły, są trzy naprawdę wielkie przedsiębiorstwa - opowiada Guzowski.
Urzędnik nie chce zdradzić, jakie to firmy.

Nam udało się ustalić, że jedną z nich jest francuski gigant Bouygues Group. To firma, która wybudowała tunel pod kanałem La Manche i siedzibę parlamentu europejskiego w Strasburgu. A w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego zarządza częścią szybkiej francuskiej kolei TGV. Ostatnio Francuzi podpisali umowę z rządem Słowacji. Wybudują tam autostradę.

Na budowę mostu ostrzy sobie zęby również znana szwedzka firma Skanska.
- To ciekawa propozycja, którą jesteśmy zainteresowani. Jednak zanim przedstawimy naszą ofertę, musimy poznać szczegóły - opowiada Bogdan Rytwiński, dyrektor Skanski.



Urzędnicy zastanawiają się ciągle, czy budowlańcom nie zezwolić także na pobieranie opłat za korzystanie z mostu od samych kierowców.
- W ten sposób moglibyśmy uzyskać ok. 20 milionów złotych rocznie. Przedsiębiorstwu płacilibyśmy wówczas jedynie 30 mln zł z miejskiego budżetu - tłumaczy Rafał Guzowski.

Most Wschodni to długo wyczekiwana inwestycja. Ułatwi kierowcom życie, bo połączy Biskupin, Zalesie i Sępolno z resztą miasta. Teraz kierowcy muszą przejechać przez wąskie mosty - Szczytnicki i Zwierzyniecki.

Codziennie tworzą się tam korki.
- Oszacowaliśmy, że w ciągu doby jeździ tamtędy aż 100 tys. samochodów. Gdy powstanie most Wschodni, liczba ta zmniejszy się nawet dwukrotnie - uważa dyrektor Guzowski.

Źródło: Gazeta Wrocławska

wtorek, 04 sierpnia 2009

Wrocław zwyciężył w plebiscycie organizowanym przez LG, globalnego i technologicznego partnera F1, na optymalną lokalizację ulicznego toru F1 w Polsce. Stolica Dolnego Śląska zdobyła 48 773, wyprzedzając o ponad 2 500 głosów Gdynię. Trzecie miejsce zajął Kraków z 28 564 głosami, a na Warszawę głosowało 17 125 osób.

Zwycięstwo Wrocławia oznacza, że będzie on oficjalnie promowany przez LG, globalnego i technologicznego partnera F1, jako rekomendowana lokalizacja wyścigów F1 w Polsce. LG złoży oficjalną propozycje organizacji wyścigów Grand Prix F1 w Polsce siedzibie Formula One Group. - Ponad 140 000 głosów w naszym plebiscycie to najsilniejszy argument przemawiający za organizacją wyścigów Formuły 1 w Polsce. Nie spodziewaliśmy się tak ogromnego odzewu. Idea budowy toru stała się dzięki temu jeszcze bardziej wyrazista - powiedział Jakub Szałamacha, lider projektu TorFormuly1.pl.



Bolidem przez wrocławskie mosty

Zwycięski projekt toru, podobnie jak 3 pozostałe propozycje został wytyczony zgodnie z wytycznymi Formuły 1 przez zespół architektów zajmujących się torami wyścigowymi.

Trasa wrocławskiego toru o długości 4 680 m została wytyczona w ścisłym sąsiedztwie centrum miasta. Sercem toru jest Plac Powstańców Warszawy i Most Grunwaldzki. To tu zlokalizowano aleje serwisową, prostą startową i trybuny główne. Elementami charakterystycznymi przebiegu toru jest Most Pokoju, Rondo Regana, kampus, obecnie budowany futurystyczny hotel Hilton. Na rozległym terenie na przeciwko wejścia do Urzędu Marszałkowskiego zaplanowano lokalizację trybun głównych. Trybuny wzdłuż trasy zaplanowano dla 75 000 widzów. Wrocław został zakwalifikowany do plebiscytu ze względu na swoje wyjątkowe walory turystyczne oraz możliwość wytyczenia widowiskowego toru.

Wrocławski projekt został również przeanalizowany pod kątem osiąganych przez kierowców prędkości na poszczególnych odcinkach. Maksymalna prędkość bolidów na torze sięgałaby 269 km/godz., a czas okrążenia oscylowałby wokół 1 min. i 32 sek.*

Od idei do realizacji

- Wspólnie z 140 000 Polaków wykonaliśmy pierwszy krok, aby Polska mogła w przyszłości gościć cykl Formuły1 - mówi Jakub Szałamacha. Już wkrótce firma LG złoży oficjalną propozycję organizatorom cyklu Grand Prix F1. - Nie jesteśmy firmą zajmującą się budową torów i organizacją wyścigów, jednak jako globalny i technologiczny partner F1, będziemy silnie promować tę ideę zarówno w Formula One Group, jak i w Polsce. Aby w przyszłości bolid F1 ścigały się w Polsce, wymagać to będzie również zaangażowania innych partnerów. Zawsze jednak będziemy wspierali tą inicjatywę - podsumowuje Jakub Szałamacha.

Już 1 września na stronie www.TorFormuly1.pl ruszy kolejny etap promocji F1 w Polsce, który ma się zakończyć przygotowaniem wrocławskiego toru w jednej z popularnych gier komputerowych - symulatorów F1. Teraz każdy gracz będzie mógł "na własnej skórze" przekonać się, jakie emocje towarzyszom przejazdowi bolidem F1 Mostem Grunwaldzkim. Już wkrótce podobne emocje mogą towarzyszyć najszybszym kierowcom F1. "To dopiero pierwsze okrążenie, kolejne dopiero przed nami" - deklaruje Jakub Szalamacha.

* Założenia urbanistyczne przebiegów torów zostały przeanalizowane z wykorzystaniem symulacji rFactor. Konsultacje ze specjalistą od torów cyfrowych Krzysztofem Walińskim (simracing.pl) oraz wykonanie przez niego wstępne modele pozwoliły na doprecyzowanie konfiguracji toru. Wersje cyfrowe przebiegów posłużyły do wykonania przejazdów symulacyjnych bolidem w specyfikacji F12009.

Źródło: sport.pl

 

Zastanawiające jest to że trasa ulicznego toru F1 we Wrocławiu ma przebiegac przez plac Społeczny na którym mają byc ustawione trybuny. Wiadomym jest też iż za parę lat ma sie na placu Społecznym rozpocząć wielka budowa która w wieloloetniej perspektywie całkowicie zmieni ten martwy obszar w gęstą tkankę miejską (patrz przykład poprzednie wpisy na blogu). A jak powszechnie wiadomo wielki plac budowy i tor F1 raczej nie będą istnieć w jednym miejscu. Ciekaw jestem co z tego wyniknie. Czy czeka nas w takim razie w kolejnych latach zmiana trasy ewentualnego toru czy też może przeniesienie toru do innego polskiego miasta? Czas pokaże. Puki co nie mamy ani toru F1 ani pięknego placu Społecznego.

By Neokumizmohal

Właściciel hotelu Wrocław – grupa Orbis, chce zabudować sąsiadującą z nim działkę wzdłuż ulicy Powstańców Śląskich. Ma tam powstać nowy 3-gwiazdkowy hotel Ibis.

Fot. abe

Budowa rozpocznie się prawdopodobnie już w przyszłym roku. - Wiele zależy od tego, jak uda nam się sprzedać inne nasze nieruchomości - powiedział Ireneusz Węglowski, wiceprezes zarządu Orbisu.

A są to między innymi piętro w tzw. kartonowcu, czyli starym biurowcu przy skrzyżowaniu ul. Powstańców Śląskich i Swobodnej, czy teren przylegający do motelu przy ul. Lotniczej. Sprzedana zostanie także działka po bazie transportowej przy ul. Irysowej. Eksperci rynku nieruchomości szacują, że Orbis może zarobić na transakcjach ponad 35 milionów złotych.

Termin rozpoczęcia budowy nowego obiektu nie jest jeszcze znany, ale wiadomo już, że hotel będzie miał trzy gwiazdki i będzie należał do międzynarodowej sieci Ibis. Doba będzie kosztować ok. 150 zł., w odróżnieniu od cztero-gwiazdkowego hotelu Wrocław, gdzie kosztuje to 400 zł.

Nowy obiekt nie będzie połączony z sąsiadującym hotelem i nie będzie wysoki. Będzie miał maksymalnie sześć pięter, które pomieszczą dwieście pokoi. Orbis ma już w całym kraju dziesięć hoteli Ibis.

Źródło: tuwroclaw.com

13:14, neokumizmohal , Nowe budynki
Link Dodaj komentarz »

Po mieście będą nas od września woziły szynobusy. Jest szansa, że pojedziemy nimi z biletami MPK.

Już wkrótce wrocławianie będą mogli w zaledwie kwadrans, bez korków i nerwów, dotrzeć z Dworca Głównego PKP do centrum handlowego Korona, a w jedyne sześć minut - w okolice ul. Legnickiej. Będzie to możliwe, bo 1 września ruszy wreszcie zapowiadane od dawna połączenie kolejowe Wrocławia z Trzebnicą.

Infografika: Maciej Dudzik

Szynobusy mają kursować w każdym kierunku osiem razy dziennie, zatrzymując się przy tym na sześciu stacjach w samym mieście: na dworcach Mikołajów, Nadodrze, Sołtysowice, Psie Pole, Zakrzów i Pawłowice. Linię uruchamia urząd marszałkowski.

To bardzo kosztowna inwestycja. Remont torowiska, które stało nieczynne od 2002 roku, pochłonął ponad 11 mln zł. Dodatkowych kilka milionów złotych urzędnicy musieli zainwestować w tabor. Jeżeli szlak stanie się popularny, to od początku 2011 r. w trasę wyruszą kolejne szybkie składy.

Szynobus, który będzie woził wrocławian i mieszkańców okolicznych miejscowości, ma być konkurencją nie tylko dla PKP, ale i dla komunikacji miejskiej.
- Chcemy, by pasażerowie traktowali je jako szybkie miejskie tramwaje, a nie jak klasyczny pociąg podmiejski - mówi Agnieszka Zakęś, dyrektor departamentu infrastruktury w urzędzie marszałkowskim.

Zofia Hussar, mieszkanka Karłowic, już się cieszy z nowego połączenia.
- To idealne zwłaszcza na zakupy. Szybko dojadę choćby z Korony do Magnolii Park, która leży przecież niedaleko od stacji Wrocław-Mikołajów - mówi wrocławianka.

Choć dzisiaj z Dworca Głównego na Mikołajów, Nadodrze czy Psie Pole też dojedziemy pociągiem nawet co kilkanaście minut, to jazda nowym szynobusem ma być konkurencyjna.

Dlaczego?
Po pierwsze, bo wagony (dziś stojące jeszcze w garażach) będą komfortowe i nowoczesne. Po drugie, kursować będą przede wszystkim w godzinach szczytu: o godz. 8, 10, 14, 16 czy 18.

Największym atutem na tej linii mają być jednak ceny biletów. Urzędnicy marszałka chcą, żebyśmy bez żadnych dodatkowych opłat mogli jeździć szynobusami na podstawie biletów miesięcznych komunikacji miejskiej. Czy tak będzie na pewno, zależy od trwających jeszcze rozmów z magistratem. Bilet jednorazowy z Dwor- ca Głównego na Nadodrze ma kosztować 3 zł. Za podróż do Trzebnicy zapłacimy 5 zł.


W przyszłości inni też doczekają się kolejki
Reaktywacja połączenia z Wrocławia do Trzebnicy to pierwszy etap budowania Dolnośląskiej Kolei Dojazdowej.

Do 2011 roku mają zostać także ukończone remonty torów na liniach z Wrocławia do Świdnicy, Legnicy i Żmigrodu. Wtedy zostaną uruchomione trzy nowe połączenia. Marszałek Marek Łapiński zakłada, że cała sieć obejmie docelowo 13 linii.
Dzięki temu, mieszkańcy Wrocławia będą mogli szybko przejechać z Brochowa czy Leśnicy na Wojnów lub ze stacji Wrocław-Świniary do Dworca Głównego. Urzędnicy przygotowują się także do przejęcia linii z Wrocławia przez Kobierzyce do Dzierżoniowa. Chcą ją wyremontować i przeznaczyć na ten cel 16 mln zł. Skorzystają na tym też mieszkańcy podwrocławskich miejscowości i gmin. Cała sieć ma objąć docelowo aż 43 samorządy, których obszar zamieszkuje prawie 1,5 miliona osób. W 2011 r. pasażerowie, którzy zdecydują się przesiąść z samochodów do kolejki, będą mieli do dyspozycji 21 nowoczesnych szynobusów.

Źródło: Gazeta Wrocławska

poniedziałek, 03 sierpnia 2009

Informacja o planach wyburzenia Solpolu obiegła Wrocław lotem błyskawicy. A jak go wyburzą, to co dalej nie tylko z tym miejscem, ale z całą ulicą Świdnicką.


Czy za dwadzieścia lat, niegdyś najbardziej reprezentacyjna ulica miasta odzyska to, co miała na początku lat 30.? Zasłużoną opinię jednej z najciekawszych i najbardziej ruchliwych reprezentacyjnych ulic Europy?

Mało kto dziś wie, że w tym czasie to tu tętniło życie miasta. A jeszcze mniej znajdzie się takich, którzy ośmielą się marzyć, by we Wrocławiu XXI wieku niegdysiejsza Schweidnitzer Strasse urosła ponownie do rozmiarów i znaczenia ze swojej chlubnej przeszłości.
Tymczasem jest to jak najbardziej możliwe.

- To miejsce ma ogromny potencjał - potwierdza Zbigniew Maćków, szef zespołu projektującego m.in. rozbudowę Domu Handlowego Renoma. - Ale jeszcze nieprzekroczona została pewna masa krytyczna. Gdy to się stanie, ulica będzie pełna ludzi. I życia - dodaje.
Krok pierwszy: dogęścić. Jak to zrobić? Jak odwrócić niebezpieczną tendencję zmian na Świdnickiej, na której pojawiają się lumpeksy (vis-a-vis hotelu Monopol, za Rossmanem) zamiast nowych kawiarni, pubów czy eleganckich sklepów?

- Tę ulicę trzeba dogęścić. Wprowadzić takie zmiany, żeby pieszemu chciało się przez nią przejść zygzakiem: od kawiarni do pubu, z pubu do eleganckiego sklepu, potem do modnej galerii itd. - doradza Zbigniew Maćków. Żeby to osiągnąć, trzeba przede wszystkim zabudować puste działki.

Przy przejściu dla pieszych tuż obok Solpolu i sam Solpol. Bardzo ważne jest także zabudowanie działki sąsiadującej od południa z gmachem Opery Dolnośląskiej. Nie musi to być od razu realizacja wizji jednego z największych wrocławskich architektów, Hansa Poelziga (autor pawilonu Czterech Kopuł przy Hali Ludowej), który, przedstawiając koncepcję domu towarowego Tietz, planował nawet wyburzenie opery. Warto jednak postawić tu tzw. budynek centrotwórczy, czyli taki, który przyciągałby ludzi. Ale to nie wszystko.

- Być może najważniejszym, choć nie tak jaskrawym problemem Świdnickiej, jest jej kontekst. Wystarczy wejść w jedną z prostopadłych ulic, by przekonać się jak szybko pryska mit o metropolii. Zaplecze Solpolu, ulica Leszczyńskiego czy Mennicza to potencjalnie bardzo atrakcyjne miejskie zaułki, lecz dziś, niestety, bliżej im do klimatów trójkąta bermudzkiego z lat 80. - a to przecież ścisłe centrum Wrocławia! - grzmi w słusznym oburzeniu Maciej Lose, wrocławski architekt z pracowni Forum, która projektuje m.in. hotel na miejscu przychodni przy pl. Katedralnym. I dodaje, że jeśli w bocznych uliczkach zostaną ulokowane nowe, ciekawe obiekty przyciągające ludzi, to zyska cała Świdnicka.

Krok drugi: likwidacja podziemi. Największym funkcjonalnym i estetycznym mankamentem ulicy Świdnickiej jest oczywiście przejście podziemne.
- Jest to element, który niestety nie bezpodstawnie urósł do rangi negatywnego symbolu miasta. Wstyd tędy prowadzić gości przyjeżdżających do Wrocławia, a co dopiero chcących u nas inwestować - żali się Maciej Lose.

Przechodzenie pod ziemią jest wyraźną granicą oddzielającą ruchliwą, północną część Świdnickiej (zwaną placem Młodzieżowym) od świecącej często pustkami południowej większości. Nie zachęca do oddalania się pieszo od Rynku. Po zmierzchu najczęściej nie zachęca do odwiedzania w ogóle, a i za dnia nie stanowi magnesu. O jego szkodliwości napisano już tak dużo, że swobodnie możemy przejść do przedostatniego punktu.

Krok trzeci: deptak. Ale nawet jeśli już uda się nam zlikwidować przejście dla pieszych pod ul. Kazimierza Wielkiego, to żeby zwiększyć atrakcyjność Świdnickiej, trzeba jeszcze ułatwić zwykłym ludziom chodzenie po niej. A to oznacza przedłużenie deptaku.
- Idealnie byłoby, gdyby udało się przedłużyć deptak aż do Podwala. Dzięki temu łatwiej byłoby chodzić tym zygzakiem między sklepami i restauracjami po obu stronach ulicy - mówi Zbigniew Maćków.

Ale nie jest to, niestety, takie proste.
- Na dziś nie ma możliwości zrezygnowania z ciągu ulic Świdnicka-Widok dla ruchu samochodowego - twierdzi Marek Żabiński, zastępca dyrektora ds. komunikacji Biura Rozwoju Wrocławia. Żabiński podkreśla, że dopóki się nie uda przenieść ruchu międzydzielnicowego z trasy W-Z i dopóki Kazimierza Wielkiego nie zostanie sprowadzona do roli podobnej do ulic Ruskiej czy Rzeźniczej w ruchu samochodowym, dopóty nie ma co rozważać zamienienia większej części Świdnickiej w deptak.

A jeśli się to w końcu uda? - Wtedy możemy o tym porozmawiać - deklaruje Żabiński.
Krok czwarty i ostatni: widok. Na koniec, choć wcale nie bez znaczenia pozostaje widok, jaki rozpościera się przed pieszym na Świdnickiej (tam gdzie jest ładniej, tam chętniej chodzimy).
- Istotnym problemem jest obecne zamknięcie osi Świdnickiej od strony południowej silosem Multikina Arkad. Czterdziestometrowy walec z oknami ewakuacyjnej klatki schodowej nie jest w żadnej mierze godnym i reprezentacyjnym zamknięciem najważniejszej osi miasta - uważa Maciej Lose.

Jego zdaniem konieczne jest zasłonięcie Multikina przez wybudowanie wysokiego budynku w miejscu obecnego skweru, naprzeciw Kuchni Marche. - Powinien być to budynek otwierający się wielkimi oknami - witrynami na miasto, z funkcjami publicznymi również na wyższych kondygnacjach. Wielkomiejska przeciwwaga dla kamienicy Pod Złotą Koroną zamykającej Świdnicką po drugiej stronie i symbol-brama nowoczesnej dzielnicy rozpoczynającej się za wiaduktem kolejowym - przekonuje Lose.

Więc wracając do naszego pierwszego pytania: wyburzyć Solpol i co dalej? Robić wszystko, by jak na początku lat 30. Świdnicka była większym magnesem niż Rynek. Miejscem, w którym każdy wrocławianin lubi spacerować. Reprezentacyjną ulicą miasta.

Źródło: Gazeta Wrocławska

Jak dowiedziała się "Polska-Gazeta Wrocławska", Zygmunt Solorz-Żak planuje w przyszłym roku wyburzyć swój kontrowersyjny dom handlowy Solpol przy ulicy Świdnickiej we Wrocławiu.

- Od dłuższego czasu zastanawiał się nad tym, co z nim zrobić, i to rozwiązanie jest dziś praktycznie przesądzone - potwierdza nam anonimowo bliski współpracownik biznesmena.

Solpol 1 powstał na początku lat dziewięćdziesiątych. Wtedy był najnowocześniejszym domem handlowym w mieście. Mieszane uczucia budziła jego oryginalna architektura. Już od dłuższego czasu budynek świeci pustkami.
Po co właściciel miałby zburzyć ten obiekt? Aby umożliwić zabudowanie należącej także do Solorza sporej i bardzo atrakcyjnej działki leżącej wzdłuż ulicy Franciszkańskiej, zaraz za Solpolem. Miałby tam powstać biurowiec.

To w Solpolu na początku lat dziewięćdziesiątych działały jedne z pierwszych schodów ruchomych w mieście. To tu kilka lat temu kręcono popularny program Telewizji Polsat pt. "Bar". Wszystko wskazuje na to, że teraz - po 16 latach działalności - dom handlowy Solpol 1 przejdzie do historii.

Solpol na początku lat 90. był najbardziej nowoczesnym domem handlowym w mieście.
Jak się dowiedzieliśmy, jeszcze w tym roku jego właściciel Zygmunt Solorz-Żak może ogłosić decyzję o jego rozbiórce.

Różowy budynek przy ul. Świdnickiej to jeden z najbardziej kontrowersyjnych obiektów w mieście.
- Budził spory już wtedy, gdy powstawał. I to znacznie większe niż dziś, choćby dlatego, że budowano wtedy znacznie mniej niż obecnie - wspomina Adam Grehl, wiceprezydent Wrocławia. I dodaje, że wybudowany w 1993 r. Solpol był symbolem zmian w architekturze. - Wcześniej wszyscy budowali bardziej stonowane rzeczy - przypomina.

Na początku lat 90. we Wrocławiu dominowało dostosowywanie nowych budynków do historycznego otoczenia. Solpol był symbolem fermentu i zmian.

- Po raz pierwszy we Wrocławiu w sąsiedztwie kościoła, w silnym kontekście historycznym, powstał budynek wyłamujący się ze schematów - mówi Piotr Fokczyński, architekt miejski.
Nie ukrywa, że zawsze należał do zwolenników budynku Solpolu. Twierdzi, że przed jego powstaniem wrocławska architektura tkwiła w poprzedniej epoce, podczas gdy na świecie dominowała architektura postmodernistyczna.

Chodzi o traktowanie zewnętrznej powłoki budynku jak ubrania ludzi. Architektura miała być piękna lub intrygująca - sama w sobie.
Solpol, gdy powstawał, był powiewem świeżości. - Po raz pierwszy mieliśmy pracujące na budowie zagraniczne koncerny i nowoczesne metody budowania. Pamiętam, że sam chodziłem oglądać, jak wygląda wylewanie betonu na mokro czy montowanie elewacji z płytek ceramicznych - wspomina Piotr Fokczyński.

Solpol był nowością nie tylko we Wrocławiu, ale także w całej Polsce. Od niego rozpoczęło się wznoszenie postmodernistycznych konstrukcji w innych miastach. Ale moda na postmodernizm minęła, Solpol zaczął się starzeć. Klientów zaczęło ubywać, zwłaszcza po otwarciu Galerii Dominikańskiej.
Wystarczyło kilkanaście lat, by na metalowych elementach Solpolu pojawiła się rdza.

- Gdy budowaliśmy Solpol, wydawało się, że to świetne miejsce na galerię handlową. Ale potem wyszło na jaw, że klienci wolą pojechać na zakupy autem i wprost z parkingu wejść suchą stopą do sklepów - mówi architekt Wojciech Jarząbek, szef projektantów Solpolu.
Wystarczyło kilkanaście lat, by na metalowych elementach budynku pojawiła się rdza, a ceramiczne płytki zaczęły odpadać.
- Mówiono nam, że taka elewacja wytrzymuje 30 lat, ale szybko się okazało, że to nieprawda - dodaje Jarząbek.

Teraz wszystko wskazuje na to, że Solpol 1 zniknie (stojący po drugiej stronie ulicy Solpol 2 ma działać nadal), a w jego miejscu, na sąsiedniej działce, wzdłuż ul. Franciszkańskiej, powstanie nowy, większy biurowiec.
- Na razie rozważamy różne opcje, w tym rzeczywiście także wyburzenie. Decyzja zostanie podjęta, gdy będziemy mieć niezbędne ekspertyzy - mówi mec. Józef Birka, współpracownik Solorza.
Jeśli ekspertyzy wykażą, że najlepiej zburzyć Solpol i zbudować obiekt na dwóch działkach jednocześnie, to właśnie taką decyzję podejmie właściciel.

- Myślę, że oficjalna decyzja zostanie podjęta jeszcze w tym roku - dodaje mec. Birka.
Projektant, Wojciech Jarząbek, nie kryje smutku. - Na przełomie roku złożyłem propozycję zbudowania trzeciego Solpola przy ul. Franciszkańskiej. Do tej pory nie dostałem odpowiedzi - mówi. I ciągle ma nadzieję, że budynek nie zniknie. - Byłoby szkoda, zwłaszcza że jest symbolem zmian - dodaje.

Źródło: Gazeta Wrocławska

14:54, neokumizmohal , Nowe budynki
Link Komentarze (2) »