Tagi

Umeblowanie i drobiazgi

czwartek, 30 grudnia 2010

Plac Jana Pawła II, przy fontannie, Dominikański, przed Galerią, przy przejściu dla pieszych, Wyspa Słodowa, naprzeciw Uniwersytetu, Promenada Staromiejska, na rogu ul. Teatralnej i Świdnickiej, naprzeciw hotelu Monopol i park Południowy, przy pomniku Chopina – to miejsca, w których od dziś rozpoczyna się montowanie we Wrocławiu grzejących ławek.

Grzejące ławki to projekt wykonany przez rodzeństwo Kasię i Wojtka Sokołowskich ze studia projektowego Sokka z Gliwic. W swoim dorobku mają m.in. concept car Ferrari 959 Daytona dla firmy z włoskiego Maranello czy Yamaha Black Dog concept car dla japończyków. - Dlaczego zaprojektowaliśmy ławki? Po pierwsze, bo koncern energetyczny ma to zaproponował, a po drugie dlatego, że lubimy włączać się w ekologiczne projekty – tłumaczy Kasia Sokołowska ze studia projektowego Sokka.
Pięć ławek o nowoczesnym wzornictwie stanie we Wrocławiu z inicjatywy firmy Fortum – dostawcy ciepła i energii elektrycznej oraz organizatora akcji „Ogrzejmy razem Wrocław.”
- W przypadku ławeczki Fortum wykorzystaliśmy aluminium, które lepiej przewodzi ciepło, ale również podlega w 100 proc. recyklingowi, co jest spójne z przyjaznym środowisku profilem Fortum – dodaje Wojtek Sokołowski z firmy Sokka.



Pomysł na akcję  zaczerpnięto ze Szwecji, gdzie Fortum było organizatorem podobnej inicjatywy: „Oświetlmy Sztokholm”. Mieszkańcy wybierali najciemniejsze miejsca Sztokholmu, które wymagały oświetlenia.
– Tamtejsza inicjatywa spotkała się z dużą przychylnością mieszkańców i zainspirowała nas do działań w Polsce. Grzejące ławeczki dla Wrocławia to nasz wkład w przestrzeń miejską, ale przede wszystkim sygnał dla mieszkańców, że jesteśmy z nimi nie tylko w domach, lecz także na ulicach w mroźne dni - mówi Izabela Van den Bossche, dyrektor ds. komunikacji Fortum Power and Heat Polska. 

Grzejąca ławka Fortum posiada funkcję grzewczą, a temperatura będzie się utrzymywać na poziomie 5-10 stopni C.
Cała ławka będzie podświetlona delikatnym, ciepłym światłem LED. Sterowniki znajdujące się we wnętrzu ławki, w zależności od temperatury powietrza i pory dnia, będą kontrolować funkcje ogrzewania oraz oświetlenia  i optymalizować pobór energii.

Oto miejsca, w których dom końca roku staną grzejące ławki:
Plac Jana Pawła II, przy fontannie
Plac Dominikański, przed Galerią Dominikańską, przy przejściu dla pieszych
Wyspa Słodowa, naprzeciw Uniwersytetu
Promenada, na rogu ul. Teatralnej i Świdnickiej, naprzeciw hotelu Monopol
Park Południowy, przy pomniku Chopina

Źródło: tuwroclaw.com

 

wtorek, 22 września 2009


Za dwa miesiące znów zaświeci neon "Dobry wieczór we Wrocławiu" z bloku stojącego na przeciwko wejścia do Dworca Głównego PKP.
Symbol miasta, który przez 30 lat witał turystów przyjeżdżających do nas pociągami, odżyje.


Za dwa miesiące słynny neon znowu będzie witał podróżnych ((C) Fot. Michał Pawlik)

Choć napis należy do wspólnoty mieszkaniowej, pieniądze na remont instalacji wyłoży urząd miejski. Magistrat szacuje, że potrzebnych będzie 15 tysięcy złotych.
Neon trzeba odnowić. Ale przez ostatnie lata nie świecił nie tylko dlatego, że nadgryzł go ząb czasu. Zgasł na początku lat 90. ubiegłego stulecia, gdy PKP sprzedały blok przy Piłsudskiego wspólnocie mieszkaniowej. Nowi właściciele wyciągnęli wtyczkę z gniazdka, bo nie chcieli z własnej kieszeni płacić za prąd i naprawy.

- Neon wzbudza pozytywne emocje, dlatego zdecydowaliśmy się wyłożyć pieniądze na jego naprawę - mówi Paweł Czuma, dyrektor biura prasowego w ratuszu.
Po remoncie neon będzie działał w takiej technologii, jak dawniej.
Z decyzji władz miasta cieszy się Jan Tomaszewski, znany polski bramkarz, który w młodości mieszkał w bloku przy Piłsudskiego. - Dobrze, że urzędnicy zdecydowali się na ten krok. "Dobry wieczór we Wrocławiu" to jeden z symboli miasta. Przez kilkadziesiąt lat witał podróżnych. Osoby, które wychodziły z dworca, były nim zachwycone - wspomina.

Od kilkunastu lat neon nie działał, bo nikt nie chciał płacić za prąd i kolejne naprawy.
Zadowolona jest też wspólnota mieszkaniowa, do której należy blok. Miesięcznie na jej konto wpływać będą pieniądze od miasta za reklamę. Ile? - Jeszcze to ustalamy, ale na pewno się dogadamy - mówi Czuma.

Neon przed dworcem zaprojektował w latach 60. wrocławski architekt Janusz Taranto-wicz. - Teraz napis wygląda trochę inaczej niż dawniej. Ludzik jest trzy razy mniejszy. Pierwotnie napis wypływał z jego ust. Teraz stoi koło liter, jak jakiś karzełek - opowiada Tarantowicz. Ale nie kryje radości, że najsłynniejsza wrocławska reklama znów zabłyśnie.

Źródło: Marcin Torz / Polska The times Gazeta Wrocławska

Nowy model słupka przystankowego stanął przy domu handlowym Renoma na ul. Świdnickiej.

Słupek nowoczesny Fot. Łukasz Wojciechowski

- To prototyp specjalnie zaprojektowany dla miasta przez Pracownię Projektów Maćków - mówi plastyk miejski Beata Urbanowicz. - Możemy jeszcze wprowadzić ewentualne korekty w jego wyglądzie. Jednak jeśli się sprawdzi, będzie służył za wzór słupka miejskiego.

Słupek staromiejski Fot. Łukasz Wojciechowski

Projekt słupka trafi do założonego w lipcu katalogu mebli miejskich i będzie wykorzystywany przy okazji przebudowy ulic. Słupki tego typu montowane będą poza centrum. - To forma bardzo współczesna, która nie pasowałaby w rejonie starego miasta - mówi Urbanowicz.

Na ulicach z przedwojenną zabudową miasto montuje nawiązujące do tego stylu słupki typu staromiejskiego. Zaczęły się pojawiać pod koniec zeszłego roku. Teraz jest ich już około stu. Nowoczesny słupek stanął przy przedwojennym budynku Renomy wyjątkowo, bo projekt jej przebudowy jest autorstwa również Pracowni Projektowej Maćków.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
poniedziałek, 14 września 2009

Zabytkowy parowóz wyłaniający się z ziemi to najnowszy projekt współtworzony przez wrocławską firmę Archicom. Prace instalacyjne rozpoczną się wiosną 2010 roku i potrwają prawdopodobnie do połowy czerwca.

Instalacja będzie miała około 30 m wysokości i ma ważyć niecałe 70 ton. Do jej stworzenia zostanie wykorzystana zabytkowa lokomotywa odkupiona od skansenu w Jaworzynie Śląskiej. Zostanie ona osadzona niemal pionowo na potężnym fundamencie, a z jej komina spływać ma suchy lód. Całość będzie efektownie iluminowana.

Instalacja stanie na placu Strzegomskim między biurowcem Silver Forum a bunkrem. Miejsce wybrano nieprzypadkowo. Niedaleko stąd, przy Fabrycznej, do 2001 roku mieściła się fabryka wagonów Pafawag.

- Nasz projekt nawiązuje do tej tradycji i stanowi pomnik myśli technicznej tamtych czasów - mówi Małgorzata Udała, kierownik działu marketingu i PR w firmie Archicom. - A dzięki zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań i ciekawej stylizacji łączy przeszłość miasta z jego przyszłością.

Pomysł instalacji powstał w 1994 roku, ale początkowo nie wzbudził zainteresowania władz miasta ani PKP. Jego autor - Andrzej Jarodzki - opracował wstępny projekt i sam znalazł odpowiednią lokomotywę, ale nie mógł sobie pozwolić na jej zakup. Dopiero w 2006 roku, kiedy pomysłem zainteresował się Archicom, prace nad projektem ruszyły z impetem. W ciągu następnego roku stworzono makietę i wizualizacje instalacji, a także uzyskano akceptację władz miasta.

- Ogromną zaletą tego projektu jest to, że finansuje go Archicom, ponieważ wyznacza to nowy, pożądany trend. Niezwykle rzadko się zdarza, żeby biznes angażował się w kulturę - wyjaśnia Jarosław Broda, dyrektor miejskiego wydziału kultury. - Bardzo mądrze wybrano też miejsce dla instalacji. Najprawdopodobniej w przyszłym roku w bunkrze przy pl. Strzegomskim powstanie muzeum sztuki współczesnej. Pociąg przed wejściem będzie dla niego świetnym uzupełnieniem.

W maju Archicom podpisał z miastem umowę w sprawie przekazania gruntu pod instalację. Niebawem zaczną się prace nad projektem zagospodarowania tego terenu.

- Biorąc pod uwagę porę roku, wylewanie fundamentów i montaż całej konstrukcji możemy rozpocząć dopiero wiosną - mówi Małgorzata Udała. - Mamy jednak nadzieję, że do czerwca zdążymy zakończyć prace i odsłonięcie "Pociągu do nieba" stanie się jednym z najciekawszych wydarzeń przyszłorocznych Dni Wrocławia.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
piątek, 31 lipca 2009

Być może we Wrocławiu powstaną pierwsze w świecie roślinne przystanki, ławki, a nawet wielka zielona brama, przez którą przechodziliby widzowie, udając się na mecze mistrzostw Europy. Z taką ideą zgłosił się do miasta Wojciech Gruszczyński, wrocławianin, który przez wiele lat prowadził firmę ogrodniczą na zachodzie Europy: - Skoro ma być u nas Euro 2012, to warto przywitać gości czymś wyjątkowym.

Projekt żywej bramy otwierającej kibicom drogę do stadionu piłkarskiego autostwa P.Wojtka Gruszczyńskiego

Gruszczyński zaproponował ustawienie w przestrzeni miejskiej konstrukcji metalowych, w których umieszczane będą worki z geowłókniny wypełnione specjalną mieszanką. W ten sposób powstaną wielkie prostopadłościenne donice z rosnącymi roślinami. - Lista odpowiednich bylin i krzewinek nie jest trudna do ułożenia. Muszą być wytrzymałe, o dość intensywnym wzroście, najlepiej zimozielone - przekonuje pomysłodawca.

W różnych częściach świata spotkać można tzw. zielone ściany - Anglicy mówią o nich vertical gardens (pionowe ogrody), Francuzi zwą je le mur végétal. Jednak nikt dotąd nie budował z nich małej architektury miejskiej. Pomysł w mieście się spodobał, choć jest też wielu sceptyków, którzy uważają, że zielone przystanki mogą być trudne w utrzymaniu albo ulec dewastacji.

Mieczysław Popławski, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej: - Mała architektura jest narażona na wandalizm, a poza tym w naszym klimacie rośliny mogą przemarzać. Na pewno latem przyjemnie schować się wśród roślin, jednak jesienią na takim przystanku będzie nam się lać na głowę.

Sławomir Chechłowski, rzecznik straży miejskiej: - Każda bardziej skomplikowana propozycja w przestrzeni miejskiej będzie trudna do ochrony, jednak nie można rezygnować z ciekawych rozwiązań tylko dlatego, że są wśród nas wandale.

Beata Urbanowicz, plastyk miejski: - Pierwsza, próbna realizacja pozwoli zobaczyć, jak zachowują się rośliny, a także wrocławianie. Pomysł jest dobry, a takie "sprawdzenie w praniu" da odpowiedź na wiele pytań, powinno też rozwiać wątpliwości niedowiarków.

Gruszczyński: - Pierwszą konstrukcję zaczniemy stawiać na początku sierpnia, jesteśmy w trakcie ustalania lokalizacji. Ustaliliśmy, że na razie nie będzie to przystanek, ale prawdopodobnie Zielone Wrota, wejście na teren, na którym powstaje stadion. Wrocław zasłynął działaniami Pomarańczowej Alternatywy, teraz czas na alternatywę zieloną.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Dwa brzegi fosy połączyła nowa kładka dla pieszych i rowerzystów. Od czwartku można nią przejść z promenady na pl. Orląt Lwowskich

fot: Paweł Kozioł / Agencja Gazeta

Nowy mostek powstał w miejscu dawnego bastionu zwanego psim, który do początków XIX wieku stanowił fragment obwarowań Wrocławia. Nigdy nie wiodła tędy żadna przeprawa, a teraz stworzono skrót pozwalający szybciej dojść do Dzielnicy Czterech Wyznań i Rynku.

Konstrukcja w całości została przetransportowana z Niemiec. Do jej zamontowania potrzeba było największego w Polsce dźwigu. Mostek przerzucony nad fosą ma bowiem 44 metry długości i trzy i pół metra szerokości. Waży 47 ton. Sprawia przyciężkie wrażenie, unosząc się nisko nad taflą wody. Dopiero wieczorem, po podświetleniu, zyskuje na lekkości.

Dźwigary kładki powstały z klejonego drewna świerku skandynawskiego, a nawierzchnia z egzotycznego sprowadzanego z Afryki azobe bongozi. - Temu drewnu nie szkodzi wilgoć, ma wytrzymać pół wieku bez konserwacji - mówi Mirosław Kubiak, dyrektor generalny firmy Schmees&Lühn budującej kładkę. - Niestety, wybrana w konkursie konstrukcja narzuciła kształt kładki. Musi być ona tak masywna.

Balustrady mostu wykonano z tafli szkła hartowanego grubości dwóch centymetrów. Na betonowych cokołach kładki znalazły się reliefowe wizerunki ośmiu psów. Stylizowane szczerzące kły bestie zaprojektowała krakowska artystka Joanna Styrylska.

Od czwartku można też spacerować po wyremontowanej promenadzie, choć nie zakończyły się na niej wszystkie prace. Dla czworonogów przygotowano na niej toaletę, która jednak jest oddalona od ich kładki.

Po przejściu przez kładkę na promenadzie trafimy na wybrukowany placyk, który wręcz czeka na ustawienie jakiejś rzeźby. - Na razie nie mamy takich planów - tłumaczy Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia.

Na razie wokół skweru ustawiono plansze wystawy opisującej historię i specyfikę Dzielnicy Czterech Wyznań.

Kładka kosztowała 3,4 mln zł. Miała być gotowa, podobnie jak promenada, do końca czerwca. Później jednak termin zamknięcia prac został przesunięty na koniec sierpnia. Wtedy ma być gotowa także nowa nawierzchnia wokół Urzędu Stanu Cywilnego oraz wydzielony ma zostać plac zabaw dla dzieci.

To jeszcze nie koniec prac na promenadzie, choć można już po niej przejść od pl. Jana Pawła II po ul. Krupniczą. Na oznakowanie ścieżek rowerowych muszą także poczekać cykliści.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

 

Kładka wraz z właśnie wyremontowaną promenadą są cześcią większego projektu stworzenia długiej promenady miejskiej biegnącej na całej długości fosy miejskiej przecinającej centrum Wrocławia.

Po otwarciu nowej kładki wkrótce zamknięta i wyremontowana zostanie inna usytuowana 200m w stronę placu Jana Pawła II stara drewniana kładka łącząca brzegi tego samego odcinka fosy miejskiej.

By Neokumizmohal

piątek, 24 lipca 2009

Na razie trzy metalowe ptaki Magdaleny Abakanowicz, jednej z najbardziej znanych na świecie polskich rzeźbiarek, czekają na odlot na dziedzińcu Arsenału. W lipcu pojawią się na Świdnickiej.

"Ptaki" na razie przysiadły na Świdnickiej tylko na próbę. Wkrótce tu zamieszkają. fot: G.Wyborcza


Docelowo ptaki mają "zagnieździć się" w pobliżu wrocławskiego Monopolu. Aluminiowe figury bez głów stoją na kilkumetrowych prętach. Artystka stworzyła ten projekt specjalnie dla Wrocławia. Miasto zapłaciło za niego 300 tys. zł.

- Od dawna zabiegałam o to, żeby rzeźba tak cenionej artystki stanęła we Wrocławiu - mówi Beata Urbanowicz z Urzędu Miejskiego we Wrocławiu. - Blisko rok negocjowaliśmy z artystką warunki, chodziło przede wszystkim o cenę. W końcu się udało - dodaje.

Magdalena Abakanowicz osobiście przyjechała do Wrocławia zobaczyć przyszłą lokalizację swojej rzeźby i uzgodnić jej ustawienie. - Sami zasugerowaliśmy jej tematykę pracy. Te ptaki idealnie współgrają z klimatem naszego miasta, kojarzą się z dynamiką, rozwojem i młodością - tłumaczy Beata Urbanowicz.

Magdalena Abakanowicz (ur. 20 czerwca 1930 w Falentach) ma na swoim koncie ponad sto wystaw na całym świecie, m.in. w Nowym Jorku, Hiroszimie, Madrycie czy Waszyngtonie. Specjalizuje się w tworzeniu dużych figur z tkanin, z wykorzystaniem także innych materiałów, jak kamień, drewno czy brąz. Od jej nazwiska nazywa się je abakanami.

Z czasem artystka zaczęła odchodzić od tkaniny w kierunku rzeźby, często monumentalnej, umieszczonej w przestrzeni miejskiej. Jej znakiem rozpoznawczym stały się bezgłowe sylwetki, występujące w grupie (np. KATHARSIS-33 - zespół 33 rzeźb ulokowanych koło Pistoli we Włoszech).



Abakanowicz jest też cenionym pedagogiem. Jako artystka ma na swoim koncie wiele nagród m.in.: złoty Medal VII Międzynarodowego Biennale Sztuki w Sao Paulo z 1956 roku, nagrodę Herdera czy nagrodę Fundacji Jurzykowskiego.

Od 2006 rzeźbiarka jest członkinią Rady Programowej Fundacji Centrum Twórczości Narodowej. Jej prace znajdują sie również w zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego.

Źródło: www.mmwroclaw.pl

czwartek, 16 lipca 2009

Magistrat zabrał się z porządkowanie małej infrastruktury. Nowe ławki, kosze, przystanki i kwietniki będą projektowane według ujednoliconych wzorów, umieszczonych w Katalogu Mebli Miejskich.


- Głównym celem inicjatywy jest pokazanie kierunków, w jakich będzie zmierzało zagospodarowanie przestrzeni miejskiej we Wrocławiu – mówi Beata Urbanowicz, plastyk miejski. - Część wzorów jest już od dawna stosowana w obszarze staromiejskim, chcemy jednak uporządkować także inne rejony.

Specjalnie na potrzeby Wrocławia, przygotowany został katalog, w którym znajdą się wzory ławek, koszy na śmieci, stojaków na rowery, kwietników czy barierek. Wszystkie jednostki podległe miastu, zostały zobowiązane do stosowania katalogu w procesach inwestycyjnych. Urzędnicy chcą też podjąć współpracę z prywatnymi inwestorami i namawiać ich, żeby wykorzystywali zaproponowane wzory.

- Nie sadzę, że będziemy z tym mieli jakikolwiek problem – mówi B. Urbanowicz. - Już teraz inwestorzy zwracają się do nas z pytaniem, jakich obiektów oczekujemy. To dla nich duże ułatwienie.

W zaproponowanych projektach dominuje szara stal, drewno i beton. - Przy całej architektonicznej rozmaitości Wrocławia, zależy nam na jednolitości obiektów małej architektury – wskazuje B. Urbanowicz.

Nie oznacza to jednak, że katalog będzie zamknięty. Jak wskazuje plastyk miejski, inne, ciekawe projekty, spójne z zaproponowaną wizją, również uzyskają akceptację.

Jednocześnie trwają prace nad przygotowaniem standardów miejskiej zieleni, w tym wykaz najbardziej pożądanych we Wrocławiu gatunków roślin.

Źródło: wroclaw24.net

piątek, 19 czerwca 2009

We Wrocławiu rozstrzygnięto w piątek konkurs architektoniczny na rzeźbę, która ma stanąć na rondzie przy ul. Granicznej (obok centrum handlowego Factory Outlet).

Ma ona być wizytówką naszego miasta, która będzie witać przyjezdnych lądujących na pobliskim lotnisku.

wiz: © www. newroclaw.pl

Największe uznanie ekspertów zyskał kielczanin i student wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych Michał Gdak. Zaproponował on rzeźbę nawiązującą do wzgórz wznoszących się we Wrocławiu i jego okolicach.
Zdaniem autora, to właśnie we wzgórzach (jak napisał w projekcie: "zwałach ziemi porośniętych trawą i deptanych przez mieszkańców") kryje się historia naszego miasta. Inspiracją dla Michała Gdaka były m.in. wzgórza: Mikołajskie, Polskie, Partyzantów czy poczciwa Ślęża, którą widać z wielu budynków położonych na południu miasta. Zachwyt wzgórzami podzieliło jury.
Zwycięzca otrzymał główną nagrodę, czyli 25 tys. złotych.

Drugie miejsce zajęła grupa architektów z Warszawy, a trzecie - praca Dagmary Hotuń z Wrocławia.

wiz: © www. newroclaw.pl

Kiedy rzeźba pojawi się przy ul. Granicznej?
- Rondo zmieni się najprawdopodobniej w przyszłym roku - twierdzi Beata Urbanowicz, miejska plastyczka. - Musimy jeszcze trochę poczekać, bo dziś brakuje nam pieniędzy - wyjaśnia.

Jednak i ten termin nie jest pewny, bo - wraz z wyborem zwycięskiej pracy - pojawiły się nowe problemy. Nieoficjalnie wiadomo, że miasto przeznaczyło na jej instalację na rondzie około 300 tys. zł.

- W mojej ocenie, żadnej z trzech zwycięskich prac nie uda się postawić za te pieniądze - martwi się Piotr Wesołowski, koordynator konkursu.
Jeszcze nie wiadomo, czy w tej sytuacji magistrat zdecyduje się dołożyć gotówki, czy poszuka innego rozwiązania.

Źródło: gazeta wrocławska

Nad rzeką Ślęzą, we wrocławskich Maślicach powstanie kładka dla pieszych i rowerzystów. Ma ona stanowić pierwszą "bramę" dla zmierzających w kierunku pobliskiego stadionu na Euro 2012. Architekci zaproponowali dynamiczną formę o organicznych skojarzeniach...

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 roku stanowią dla Wrocławia niepowtarzalną szansę na zaistnienie w świadomości obserwatorów z całego świata. Ranga imprezy i towarzyszący jej rozgłos wyznaczają wysokie standardy zarówno w zakresie organizacji mistrzostw, jak i w zakresie infrastruktury. Realizowany obecnie we Wrocławiu stadion piłkarski na Maślicach projektu JSK Architekci charakteryzuje się ciekawą, niebanalną formą identyfikującą Wrocław na mapie Polski. Pozostałe elementy zagospodarowania przestrzeni wokół stadionu również powinny sprostać wysokim oczekiwaniom funkcjonalnym i estetycznym.

Wychodząc z tego założenia, Pracownia Projektowa Promost, która zajmuje się planowaniem terenu na wschód od stadionu, zorganizowała konkurs na projekt kładki, która stanowić ma swoista bramę otwierającą się na cały kompleks sportowy. Wśród 25 zgłoszonych prac najlepsza okazała się propozycja Anny Misiury i Łukasza Kabarowskiego.

Autorski opis projektu:

Forma kładki przywołuje na myśl skojarzenia z kształtami organicznymi, z napięciem mięśni, z ruchem i dynamiką sportu. Rzeźbiarski kształt oglądany z różnych miejsc wywołuje różne metaforyczne skojarzenia, pozostawiając miejsce na indywidualną interpretację.
Równocześnie płynna linia kładki łagodnie przechodzącej pomiędzy dwoma brzegami jest nawiązaniem do naturalnego środowiska rzeki, do jej natury i swobody przepływu. Kładka sprawia wrażenie jakby została odlana w przestrzeni, a jej formę ukształtował wiejący wiatr i przepływająca woda.
Biały, połyskujący kolor stanowi natomiast kontrast w stosunku do naturalnego otoczenia rzeki. Kolor został wykorzystany jako element podkreślający ingerencję człowieka w przestrzeń. Ponadto połyskująca biała kładka jest widoczna z oddali ułatwiając orientację w przestrzeni.


Funkcja


Podstawową funkcją kładki jest połączenie brzegów rzeki umożliwiające komunikację pieszą i rowerową. Równocześnie zwróciliśmy uwagę na naturalne zachowania pieszych i rowerzystów podczas przekraczania jakichkolwiek mostków lub kładek. Częstym odruchem jest przystanięcie na środku rozpiętości kładki i obserwowanie otoczenia. Jest to szczególnie widoczne na kładkach nad autostradami lub nad śluzami wodnymi.
Z tego względu zaprojektowaliśmy poszerzenie kształtu kładki w okolicy środka jej rozpiętości, z subtelnym przesunięciem w kierunku koryta rzeki podczas jest naturalnego stanu. Utworzony w ten sposób ?jęzor" stanowi platformę widokową w kierunku stadionu, jak i w kierunku drogi dojazdowej z centrum miasta (ul. Lotnicza).


Przyjęte rozwiązania konstrukcyjno-materiałowe


Projektowana kładka zbudowana jest w oparciu o prosty schemat konstrukcyjny. Jest to struktura jednoprzęsłowa o rozpiętości 45 metrów pomiędzy podporami wykonana jako belka żelbetowa o zmiennym przekroju. Widoczne w rzucie odgięcie kładki poza główną oś konstrukcyjną stanowi punkt zwiększonych naprężeń statycznych. Poszerzony taras widokowy ma na celu wzmocnienie struktury przęsła w tym rejonie.
Proponujemy kilka alternatywnych metod wykonania ostatecznej formy kładki. Najprostszym rozwiązaniem jest wykonanie skrawanych cyfrowo form szalunkowych i odlanie całej kładki z betonu zbrojonego z dodatkiem białego kruszywa, np. miału marmurowego. Następnie wyszlifowanie powierzchni na wysoki połysk. Alternatywnym rozwiązaniem jest wykonanie obudowy podstawowej konstrukcji nośnej. Obudowę taką można zbudować z włókien szklanych i żywic, lub też z corianu. Ewentualnym rozwiązaniem jest wykonanie obudowy ze stali lub aluminium w technologii identycznej jak budowa statków.
Posadzkę kładki stanowią deski układane poprzecznie, ryflowane i zabezpieczone antypoślizgowo. Balustrady boczne wykonane są jako relingi ze stali kwasoodpornej z wypełnieniem z siatki stalowej nierdzewnej.

 

wizualizacje: Kabarowski Misiura Architekci

Źródło: www.bryla.pl


 
1 , 2