Tagi

Komunikacja publiczna

czwartek, 30 grudnia 2010
Dwie firmy chcą zbudować we Wrocławiu sieć miejskich wypożyczalni rowerowych. Komisja przetargowa ma czas do końca stycznia na rozstrzygnięcie, z którą firmą podpisze umowę.
Kto zbuduje sieć miejskich wypożyczalni rowerowych?
Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
To już drugie podejście do przetargu na rower miejski, który zachęcić ma do poruszania się po Wrocławiu na dwóch kółkach.

W czerwcu przetarg został odwołany, bo za jeden jednoślad zapłacilibyśmy 15 tys. złotych. Teraz Next Bike proponuje udostępnienie go za połowę tej kwoty. W ich ofercie 17 stacji wypożyczających oraz 140 rowerów kosztować ma 1,2 mln złotych.

Firma dopiero chce wejść na polski rynek, dotąd działała w Austrii i Niemczech oraz na Litwie. Ich polscy konkurenci El Piast i Bike One, operator krakowskiego roweru, żądają za uruchomienie wypożyczalni 1,9 mln zł.

Daniel Chojnacki, wrocławski oficer rowerowy: - Komisja złożona z urzędników z różnych wydziałów miejskich sprawdza oba zgłoszenia, dlatego nie mogę powiedzieć, która z firm wygra. Oczywiście jesteśmy zainteresowani wydaniem mniejszej kwoty. Zależy nam na czasie, by już późną wiosną we Wrocławiu można było wypożyczyć rower.

Pierwsze 20 minut używania miejskiego roweru ma być darmowe. Ma wystarczyć na przejazd od jednej stacji do kolejnej i oddanie roweru. Wrocławski jednoślad ma mieć jednak zapięcie, które pozwoli na przypięcie także poza stacjami. - Ale dłuższe jego wypożyczenie będzie już kosztować - tłumaczy Daniel Chojnacki. -

Z każdy kwadransem opłaty będą rosnąć, bo chcemy, by rowery były w ruchu i mogło używać ich jak najwięcej osób. Z systemu korzystać będą mogli użytkownicy wrocławskiej Urbancard.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

Pierwsze połączenie z południa na północny wschód miasta ma być uruchomione już za rok. W kolejnych latach sieć ma być rozbudowywana. Jeśli pomysł wypali, mieszkańcy będą z kolei korzystać, połączy ona także wschód i zachód Wrocławia

Będziemy mieć szybką kolej miejską S-Bahn Wrocław
Trasa szybkiej kolei miejskiej z Siechnic do Długołęki

Mamy jedną z najbardziej rozwiniętych sieci kolejowych spośród dużych miast w Polsce. Zbudowali ją jeszcze Niemcy. O jej wykorzystaniu władze miasta myślały od dawna, bo ułatwiłoby to znacznie poruszanie się po Wrocławiu. Podróż kolejką do centrum z dzielnic peryferyjnych trwałaby kilkanaście minut i mogłaby być realną alternatywą i konkurencją dla samochodu. Ale do tej pory było to bardzo utrudnione. Właścicielem torów są Polskie Linie Kolejowe, z którymi miasto nie potrafiło się porozumieć w sprawie wykorzystania sieci. Wchodząca wiosną w życie ustawa o transporcie aglomeracyjnym znacznie to jednak ułatwi.

- Dzięki niej dostajemy do ręki instrument, który pozwala miastom tworzyć sieć kolei miejskiej - mówi Patryk Wild, członek zarządu MPK ds. inwestycji i rozwoju.

Pierwsza linia ma zostać uruchomiona na trasie Siechnice - Długołęka. Dzisiaj tą trasą jeżdżą pociągi PKP Przewozy Regionalne, średnio co dwie godziny. - Po wprowadzeniu naszego taboru ze wszystkich przystanków na tej trasie pociągi będą kursować nie rzadziej niż co 20-30 minut - zapowiada Wild.

Miasto będzie leasingować trzy lub cztery nowoczesne (choć używane) pociągi spalinowe, które będą jeździły na tej linii od grudnia przyszłego roku.

Przejazd całą trasą ma trwać 47 minut. Pociąg zatrzymywać się będzie na ośmiu przystankach - dworcach PKP w mieście oraz w Siechnicach i Długołęce.

Wild przyznaje, że w grudniu przyszłego roku nie będzie jeszcze rewolucji komunikacyjnej w mieście, bo prawdziwa zmiana nastąpi dopiero wtedy, gdy powstaną dodatkowe przystanki na tej trasie. - Będą rozmieszczone co 3-5 kilometrów, to za daleko. W Europie są co 1-2 kilometry. Chcemy wybudować nowe, ale to będzie możliwe dopiero po Euro 2012, gdy miasto będzie organizacyjnie nieco mniej obciążone - zapewnia Wild. I jako przykład podaje nowy przystanek przy osiedlu Sobieskiego, przy drodze krajowej nr 8. - Tam aż się prosi, by wybudować przystanek i przejście podziemne pod drogą krajową dla mieszkańców tego sporego osiedla.

Na start inwestycji miasto zabezpieczy 8 mln zł. Roczne utrzymanie jednej linii będzie kosztować ok. 12 mln zł. Wild: - Liczymy też na to, że marszałek dołoży się do tego systemu, bo w końcu kolej będzie jeździła też do miejscowości poza Wrocławiem.

Rafał Jurkowlaniec, marszałek województwa: - Jestem absolutnie otwarty na współpracę z Wrocławiem w kwestii przewozów koleją. Czekam na dobrą ofertę ze strony miasta.

A ta ma być znana za kilka tygodni. W 2012 roku ma okazać się, czy pomysł wypalił i czy mieszkańcy chętnie korzystają z nowego środka lokomocji. Zachęcić do tego ma również zmiana organizacji komunikacji miejskiej. Jej ruch będzie skoordynowany z godzinami odjazdów kolei miejskiej.

Jeśli pomysł z pierwszą linią kolei się uda, miasto zamierza budować nowe. - To pobudzi też inne rejony Wrocławia. Tak było w Warszawie, gdy budowano linię metra do dzielnicy Kabaty. Wcześniej było to zaorane pole, po wybudowaniu metra powstało tam 25-tysięczne osiedle - tłumaczy Wild. Po 2012 roku nowa linia ma przecinać Wrocław ze wschodu na zachód.

Za kilka lat miasto być może kupi pociągi, które będą dostosowane również do jazdy po torach tramwajowych. Kiedy to się stanie? Nie wcześniej niż w 2015 roku. - Są drogie, obciążenie inwestycyjne związane z organizacją Euro nie pozwoli nam na wcześniejszy ich zakup - tłumaczy Wild.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


środa, 22 grudnia 2010

Tramwaj Plus ma mieć priorytet na ulicach miasta. Na niektórych światłach będzie jednak czekał.

Wrocław: Tramwaj Plus będzie szybki, ale nie wszędzie

Przez skrzyżowanie ul. Dokerskiej i Pilczyckiej, Tramwaj Plus pojedzie z Kozanowa na Gaj (© Fot. Wizualizacja inwestora)

Wydzielone torowiska, nowoczesny tabor (dwukierunkowe wozy Skody z drzwiami po obu stronach oraz dwiema kabinami), elektroniczna informacja pasażerska on-line na przystankach i w pojazdach, duża częstotliwość kursowania. To główne założenia projektu Tramwaj Plus. Do tego przystanki na wysepkach, zlokalizowane za skrzyżowaniami. I wreszcie najistotniejsze: priorytet na wszystkich skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną, czyli bez postojów na czerwonym świetle.

Okazuje się jednak, że części z pomysłów nie uda się wdrożyć na całej trasie dwóch powstających linii szybkich tramwajów, którymi pojedziemy ze Stadionu Olimpijskiego na Pilczyce i z Gaju na piłkarski stadion i Kozanów.

Jak szybki tramwaj wyminie zwykłą linię, jeśli ta dojedzie wcześniej do skrzyżowania? Ma w tym pomóc inteligentny system sterowania sygnalizacją. Jego wdrażanie ma się zakończyć do końca przyszłego roku.

- Szybki tramwaj zawsze będzie miał pierwszeństwo, a jeśli przed nim na skrzyżowanie wjedzie zwykła linia, oba pojazdy będą uprzywilejowane - przekonuje Zbigniew Komar, wiceszef departamentu infrastruktury i gospodarki w magistracie.

Problem pojawia się, gdy przystanek znajduje się przed skrzyżowaniem. Nawet gdy motorniczy, po wysadzeniu pasażerów, da sygnał do wjazdu na skrzyżowanie, poczeka, aż z krzyżówki zjadą inne pojazdy.

Tramwaje Plus nie będą objęte priorytetem na głównych skrzyżowaniach. - Na pl. Jana Pawła II, skrzyżowaniu ul. Świdnickiej z Piłsudskiego i pl. Dominikańskim pierwszy będzie jechał tramwaj, który wcześniej zgłosi wjazd - wymienia Zbigniew Komar.

Inne zasady zapanują na rondzie Reagana. Perony opuści autobus lub tramwaj, który pierwszy zabierze pasażerów.

Nie uda się wydzielić torowisk na mostach: Szczytnickim i Grunwaldzkim. Auta, które utkną na nich w korku, zablokują także szybki tramwaj. Urzędnicy głowią się też, jak rozwiązać problem wspólnych torów z jezdnią między pl. Orląt Lwowskich a pl. Jana Pawła II. Jedna z koncepcji zakłada, że inteligentna sygnalizacja będzie dawkować liczbę aut, gdy na tym odcinku pojawi się tramwaj. Jeśli pomysł się nie sprawdzi, torowisko zostanie wydzielone poprzez wymalowanie pasów.

Na części przystanków zabraknie też elektronicznej informacji o odjazdach tramwajów (podobna działa już na rondzie Reagana). Zdaniem urzędników, jej montaż na końcowych przystankach o małym znaczeniu (m.in. ul. Bardzka i Legnicka) nie ma sensu.

Z kolei przystanków na ul. Piłsudskiego i Legnickiej nie uda się przenieść za skrzyżowanie. Wyjątkiem będzie peron na pl. Jana Pawła II.

- Pomysł Tramwaju Plus był dobry, ale przy w trakcie jego realizacji popełniono zbyt wiele błędów - kwituje Przemysław Filar, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta.

W 2011 roku we Wrocławiu pojawi się 31 szybkich tramwajów wyprodukowanych przez czeską Skodę. Miasto zapłaci za nie 260 mln zł. Na trasy mają wyruszyć dokładnie za rok.

260 mln zł to koszt 31 nowoczesnych, dwustronnych wozów marki Skoda, które będą kursować na 2 trasach

110 mln zł zapłaci miasto za inteligentny system sterowania komunikacją miejską na skrzyżowaniach


Tu w 2011 roku drogowcy wkroczą na torowiska:
Podwale od pl. Orląt Lwowskich do pl. Jana Pawła II; al. Różyckiego od mostu Szczytnickiego do pętli Stadion Olimpijski; ul. Piłsudskiego od Świdnickiej do pl. Legionów; Legnicka od Na Ostatnim Groszu do pl. Jana Pawła II; ul. Borowska - tu powstanie węzeł przesiadkowy; Piłsudskiego od pl. Legionów do Świdnickiej; al. Armii Krajowej od Tarnogajskiej do Bardzkiej, Tarnogajska od Klimasa do pętli Tarnogaj; Ślężna od Pabianickiej do Kamiennej; Śrubowa od Strzegomskiej do Robotniczej; pętla Sępolno; ul. Pomorska od Wąskiej do pl. Staszica; Hubska od Pięknej do Glinianej; pl. Społeczny od pl. Wróblewskiego do estakady.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

 

wtorek, 31 sierpnia 2010

Na placu przed Dworcem Głównym robotnicy demontują kostkę brukową i przygotowują teren pod wykop. Parking zajmie część dawnego bunkra przeciwlotniczego. Jego konstrukcja będzie rozebrana, co nie podoba się miłośnikom historii miasta.

Na placu przed Dworcem Głównym zrywana jest teraz kostka. To początek przygotowań do budowy podziemnego parkingu

Na placu przed Dworcem Głównym zrywana jest teraz kostra. To początek przygotowań do budowy podziemnego parkingu. Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Po demontażu kostki brukowej z placu przed dworcem robotnicy zaczną robić wykop pod przyszły parking. Będzie głęboki na pięć metrów, zajmie około hektara powierzchni. W części wykop obejmie miejsce, w którym obecnie pod ziemią skryty jest bunkier przeciwlotniczy z czasów wojny. Miał chronić ludność przez bombardowaniami. PKP zapewnia, że na likwidację historycznego schronu ma zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków. Konstrukcja bunkra jest prawdopodobnie na tyle mocna, że jej demontaż opóźni pracę przy parkingowej inwestycji.

- To, jak szybko poradzimy sobie z bunkrem, zależy od tego, jak mocne są jego zbrojenia. Jakiś czas temu rozbieraliśmy pozostałości po schronie na pobliskiej ulicy Suchej, który miał niezwykle trwałą konstrukcję. Jeśli bunkier na placu przed dworcem jest podobny, to rozbiórka potrwa dłużej. Trzeba wykonać więcej wierceń, w które wkładane będą ładunki wybuchowe, i rozbierać schron kawałek po kawałku - mówi Łukasz Kubiak z Budimeksu, firmy, która wygrała kontrakt na remont całego budynku Dworca Głównego we Wrocławiu.

PKP szacuje jednak, że przygotowywanie terenu pod budowę parkingu powinno zakończyć się na przełomie 2010-2011 roku. - Robotnicy kończą ściągać kostkę brukową, która leżała na powierzchni. Potem założą ściany szczelinowe, które zabezpieczą wykop przed zawaleniem. Parking będzie jednokondygnacyjny i znajdzie się tam miejsce dla około 250 samochodów - mówi Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP.

Bunkier pod Dworcem Głównym obrósł legendami. Część z nich głosiła, że podziemna budowla miała sięgać na kilka kondygnacji w głąb, a korytarzami można było dojść do Grand Hotelu, a nawet na Rynek. Te istniejące naprawdę tunele pod dworcem w dużej części są albo zamknięte, albo zalane. Zagospodarowany był jedynie jeden, w którym działały sklepy.

Architekt i historyk architektury dr inż. Piotr Gerber uważa, że bunkier mógłby funkcjonować jako część historii miasta, a w podziemiach mogłoby powstać muzeum, jakie ma np. Szczecin.


Piotr Gerber, historyk architektury

- Niszczony jest kolejny ślad wojennej historii Wrocławia. Żaden z wrocławskich schronów - ani ten na Legnickiej, ani na Grabiszyńskiej czy Słowiańskiej - nie został wykorzystany w sposób, który by tę historię przypominał i o niej opowiadał. Kiedy zapytałem projektantów, dlaczego likwidują bunkier, odpowiedzieli: "Bo tam pasuje parking". Usuwany jest bardzo ważny obiekt. Dlaczego chronimy dworzec, który oczywiście ma wartość historyczną, a bunkra już nie? Dlaczego ta kolosalna budowla ma ustąpić budowli tak prymitywnej, jaką jest parking? Przecież można było zaplanować go gdzieś w pobliżu, a schron zmienić w muzeum. Zejście do podziemi i obcowanie w takim środowisku z historią to rzecz szalenie autentyczna. A lokalizacja bunkra tylko sprzyja. Na dworcu łatwo o publiczność.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław


Ponad 49 mln zł będzie kosztować budowa zintegrowanego węzła przesiadkowego, który powstanie przy wrocławskim stadionie na piłkarskie mistrzostwa Europy w 2012 r. Umowę z wykonawcą inwestycji podpisano w piątek we Wrocławiu.

Image


Jak powiedział kierownik projektu Sławomir Kanik ze spółki Wrocławskie Inwestycje , dzięki budowie węzła zintegrowana zostanie komunikacja kolejowa i tramwajowa. "Dwukierunkowa lina kolejowa będzie przebiegać na poziomie zero, zaś na poziomie pierwszym poprowadzona zostanie linia tramwajowa, która połączy Leśnicę z centrum miasta" - tłumaczył Kanik.

Image


Węzeł będzie również dostępny dla ruchu kołowego. Powstanie tam parking dla samochodów oraz przystanek dla miejskich autobusów. Zaplanowano również budowę ścieżek rowerowych oraz parkingu dla rowerzystów. Węzeł ma być dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jak podkreślił kierownik projektu, przepustowość węzła sięgać będzie czterech tysięcy pasażerów na godzinę.

Image


Prace budowlane mają zakończyć się w ciągu 12 miesięcy. Wykona je konsorcjum pod przewodnictwem wrocławskiego Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych i Inżynieryjnych. Inwestycja w 50 proc. finansowana jest z funduszy europejskich. Resztę kosztów pokryje Gmina Wrocław oraz PKP Polskie Linie Kolejowe.
Źródło: Gazeta Wrocławska
Wizualizacje: Maćków Pracownia Projektowa
Image
Image
Image

Wizualizacje: Maćków Pracownia Projektowa

antisocial

Posty: 23
Ostatnio zalogowany: 21-05-2009

Na 139 wrocławskich skrzyżowaniach dla jadących tramwajów zawsze będzie paliło się zielone światło. Magistrat po wakacjach wybierze firmę, która wprowadzi taki system w mieście (zgłosiło się sześć przedsiębiorstw).

Image

Fot. gazeta.pl

- Chcemy, aby system działał już w przyszłym roku - mówi Błażej Trzcinowicz, inżynier odpowiadający w urzędzie miejskim za ten projekt.

Co to oznacza dla pasażerów? To, że tramwaje nie będą już zatrzymywały się na światłach, tak jak to często dzieje się teraz. Dla przykładu: na pl. Strzegomskim te jadące w stronę Dworca Mikołajów najpierw zatrzymują się na przystanku, a chwilę później przed skrzyżowaniem. Powód: muszą przepuścić samochody jadące z Legnickiej w lewo i ze Strzegomskiej w prawo. Przez to wagony muszą stać nawet kilka minut. Inna niekorzystna sytuacja jest na skrzyżowaniu Krakowskiej i Karwińskiej. Tam tramwaje często czekają, aż przejadą samochody i dopiero wtedy podjeżdżają na przystanek w stronę centrum.

Po wprowadzeniu zmian sytuacja będzie wyglądała tak, że samochody przejadą przez skrzyżowanie dopiero wtedy, gdy tramwaj stanie na przystanku. Będzie to możliwe dzięki temu, że tramwaj, dojeżdżając do skrzyżowania wyśle wcześniej informację sygnalizacji świetlnej.

To nie wszystkie zmiany, które mają usprawnić komunikację we Wrocławiu. Miasto zdecydowało także, że zostaną wydzielone kolejne torowiska. Po to, aby tramwaje nie musiały stać w korkach razem z samochodami.

Jest szansa, że jeszcze w tym roku torowiska zostaną wydzielone na części ul. Pułaskiego (od Małachowskiego do Kościuszki), całej ul. Wyszyńskiego, Słowiańskiej (przy Jedności Narodowej), Hubskiej, a także na mostach Uniwersyteckim, Dmowskiego i Osobowickim (w stronę centrum). Jednak docelowo na prawie wszystkie torowiska w mieście (oprócz tych, których wydzielić się nie da, bo jest za wąsko) samochody już nie wjadą. Kiedy? Urzędnicy zapewniają, że w cią-gu kilku najbliższych lat.

Wiadomo jednak, że nie ma szans na to, aby wydzielać osobne jezdnie dla autobusów: czyli stworzyć tzw. buspasy (taki funkcjonuje już na ul. Ruskiej: od pl. Jana Pawła II do Kazimierza Wielkiego).

- Założenie jest takie, że w samym centrum, gdzie ruch jest największy, kursowały przede wszystkim tramwaje - mówi Elwira Nowak, zastępca dyrektora wydziału inżynierii miejskiej w magistracie.

Plany magistratu zakładają, że autobusy mają przede wszystkim kursować poza centrum, gdzie korków właściwie nie ma.

Adrian Furgalski, eksport od spraw infrastruktury, uważa, że plan wrocławskich urzędników jest bardzo dobry. - W Europie Zachodniej zielone światła dla tramwajów czy wydzielone torowiska wprowadzono już dawno. W Polsce robi się to od niedawna, ale na szczęście: robi - mówi Furgalski.

Aby tak się stało we Wrocławiu, nie wystarczy jednak wydzielić torowisk i wprowadzić priorytetów na skrzyżowaniach. - Trzeba mieć jeszcze porządne wagony, żeby nie odstraszały pasażerów - uzupełnia Furgalski.

I takie będą. W przyszłym roku MPK ma dostać 47 nowych wozów.

- Będzie to 31 skód dla Tramwaju Plus, a reszta to tramwaje niskopodłogowe - zdradza Patryk Wild, zastępca prezesa MPK.

Na razie wypalił ostatni pomysł MPK, czyli nocne autobusy, które na większości przystanków zatrzymują się tylko na żądanie.

Pasażerowie nie skarżyli się na nowe rozwiązanie. A MPK zanotowało oszczędności mierzone choćby w zużyciu paliwa. Tylko przez ostatni weekend autobusy spaliły o 132 litry paliwa mniej niż zwykle.

Tu tramwaje będą mieć pierwszeństwo (lista wciąż jest uzupełniana):
Krakowska/Karwińska, Traugutta/pl. Wróblewskiego, pl. Wróblewskiego/pl. Społeczny, Traugutta /Podwale, Kazimierza Wlk./ Widok, Kazimierza Wlk./Krupnicza, Legnicka/pl. Strzegomski, Legnicka/Zachodnia, Legnicka/Małopanewska, Legnicka/Wejherowska, Legnicka/Na Ostatnim Groszu, Lotnicza/Bajana, Lotnicza/Hutnicza, Lotnicza/Metalowców, Kosmonautów/ Kamiennogórska, Grabiszyńska/Hallera, Grabiszyńska/Zaporoska, Grabiszyńska/Piłsudskiego, Grodzka/most Uniwersytecki, Drobnera/Jedności Narodowej, Sienkiewicza/Wyszyńskiego, most Szczytnicki/al. Kochanowskiego, Piastowska/pl. Grunwaldzki, al. Kromera/Toruńska, most Osobowicki/Osobowicka, Żmigrodzka/Kamieńskiego, Trzebnicka/Kleczkowska, Pułaskiego/Worcella, Pułaskiego/Komuny Paryskiej, Pułaskiego/Małachowskiego, Powstańców Śląskich/Wielka, Powstańców Śląskich/Sztabowa, Powstańców Śląskich/Hallera, Powstańców Śląskich/ Krzycka, Ślężna/Armii Krajowej, Hubska/Gliniana, Piłsudskiego/Kołłątaja, Kołłątaja/Podwale.

ŹródłoL Gazeta Wrocławska

 

wtorek, 01 czerwca 2010

Od wtorku we Wrocławiu działa pięć nowych biletomatów - takich, które pozwalają nie tylko kupić papierowy bilet, ale i doładować tzw. kartę miejską URBANCARD. Pierwsze dwa nowe automaty ustawiono przy rondzie Reagana i przy pl. Powstańców Wielkopolskich, jeden działa w biurze obsługi klienta URBANCARD przy ul. Grabiszyńskiej.

Tak wyglądają nowe biletomaty we Wrocławiu (infografika: maciej dudzik)

- Docelowo, do 1 października tego roku, we Wrocławiu będzie działało już 100 takich urządzeń - zapowiada Mariusz Przybylski, rzecznik prasowy Mennicy Polskiej, firmy odpowiedzialnej za wdrożenie we Wrocławiu karty miejskiej. - Do dziś zamontowaliśmy w sumie 25 automatów. W ciągu najbliższych dni będą sukcesywnie uruchamiane.

Stare urządzenia, które od kilku lat funkcjonowały na wrocławskich przystankach, pożegnamy pod koniec tego roku.

W nowych automatach za bilety płacić można zarówno monetami, jak i banknotami. Wydają one resztę. Nowością jest to, że przyjmują także karty płatnicze.

- Ponad 100 takich urządzeń od roku pracuje bezawaryjnie w Warszawie - zachwala Przybylski.
Obsługa nowych urządzeń nie jest trudna. W odróżnieniu od starych automatów, tu nie ma jednak kilkunastu klawiszy. Żądany bilet wybieramy, wskazując palcem na monitorze (zamontowano tu ekrany dotykowe). Następnie wybieramy formę płatności i akceptujemy zakup.

Do tej pory URBANCARD zamówiło blisko 4000 osób. W kolejce czeka następnych 1000 wniosków. Mariusz Przybylski: - Apelujemy do wrocławian, aby już teraz wyrabiali sobie karty. Pod koniec sierpnia mogą być kolejki.

Obowiązujące teraz papierowe bilety okresowe i na okaziciela przestaną być ważne od września. Wówczas w papierowej formie pozostaną tylko bilety jednorazowe i czasowe. Wszystkie pozostałe będą wymagały posiadania karty miejskiej.

Kartę miejską dostaniemy bezpłatnie, ale najpierw trzeba wypełnić w tej sprawie wniosek.
Możemy to zrobić osobiście m.in. w biurze przy ul. Grabiszyńskiej 9 (przy pl. Legionów, wejście od ul. Piłsudskiego). Wnioski można także złożyć w jednym z prawie 30 innych miejsc. Ich listę znajdziemy na stronie www.urbancard.pl. Na tej stronie można też wypełnić wniosek o kartę online.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

Jeżdżą ze średnią prędkością 70 km/h, a dowóz pasażerów z Wrocławia Głównego na Zakrzów zajmuje im zaledwie 26 minut. O czym mowa? O nowych szynobusach. Wczoraj podpisano umowę na dostawę 9 takich pojazdów dla spółki Koleje Dolnośląskie. Jeszcze w tym roku mają wyjechać na tory w naszym regionie.

Wrocław: Marszałek kupuje nowe szynobusy

Szynobusy, które kupuje urząd marszałkowski, w komplecie wyjadą na tory do końca 2011 roku (© Janusz Wójtowicz)

Dołączą do 12 składów, którymi w tej chwili może się pochwalić nasz region. Pojazdy zostaną wyprodukowane w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego Mińsk Mazowiecki.

Koszt zakupu jednego to prawie 7 mln zł. Za 9 szynobusów trzeba było zapłacić 47 mln zł.

Są wśród nich pociągi jedno- i dwuczłonowe. Te pierwsze mają 60 miejsc siedzących, te drugie - 120. Oprócz tego wyposażono je w klimatyzację i wnętrze przystosowane do przewozu niepełnosprawnych.

- Mogą się rozpędzić nawet do 120 kilometrów na godzinę - informuje marszałek województwa dolnośląskiego, Marek Łapiński. - Ale po naszych torach będą jeździć wolniej, ze średnią prędkością 70 kilometrów na godzinę.

Bardzo prawdopodobne, że nowe pociągi zabiorą pasażerów jeszcze w tym roku. - Wszystkie wjadą na tory najpóźniej do końca listopada przyszłego roku - zapewnia marszałek Łapiński.

Na razie będziemy mogli jeździć szynobusem tylko na jednej trasie: Wrocław - Trzebnica. Ale marszałek zaznacza, że podlegli mu urzędnicy przygotowują się do uruchomienia połączenia także do Świdnicy. - To jednak potrwa - zaznacza Łapiński.

To nie koniec wiadomości dla podróżnych. Od wczoraj nie trzeba już stać w długiej kolejce do kas, by kupić bilet. Przy Dworcu Głównym pojawiły się cztery automaty do biletów. Wystarczy wrzucić pieniądze, a maszyny wydrukują bilet. Wydają nawet resztę. Dwa z nich stanęły na peronach dworca, dwa kolejne - przy ul. Piłsudskiego w pobliżu poczty.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

wtorek, 11 maja 2010

Wrocławski Polbus PKS ujawnił nam plany zupełnej przebudowy dworca autobusowego przy ul. Suchej. To odpowiedź na pomysł miasta, by stworzyć nowy dworzec przy stadionie na Maślicach. Co istotne, plany magistratu i firmy Polbus PKS wcale nie są konkurencyjne, a przy odpowiedniej współpracy się zazębiają.

Wrocław: Polbus PKS będzie budował nowy dworzec

Nowy dworzec PKS miałby być połączony z galerią handlową, hotelem i właśnie remontowanym Dworcem Głównym PKP (© fot. materiały Polbus PKS)

Przypomnijmy, że magistrat chciał, by na Maślicach zbudować nowy dworzec dla komunikacji międzymiastowej i międzynarodowej. Autobusy zjeżdżałyby na niego z autostradowej obwodnicy miasta i nie musiałyby pchać się do centrum.

Tymczasem linie obsługujące głównie dolnośląskie miasta mogłyby dojeżdżać na zupełnie nową stację przy ul. Suchej. Jak miałaby ona wyglądać? Polbus PKS chce, by przy ulicy Suchej powstał nowy dworzec autobusowy, który byłby połączony z pasażem handlowym, biurowcem oraz hotelem i centrum rozrywki. Firma chciałaby razem z wyremontowanym dworcem PKP stworzyć tu fragment miasta, w którym chętnie będą spędzać czas nie tylko podróżni, ale także wrocławianie.
- Planujemy, że w 10-kondygnacyjnym, okrągłym budynku znajdzie swoje miejsce trzygwiazdkowy hotel. Taki obiekt w centrum miasta na pewno będzie się cieszył powodzeniem - przekonuje Arkadiusz Minta, prezes Polbus PKS Wrocław. - Przy hotelu widzielibyśmy centrum rozrywki, a w pobliżu holu przyszłego dworca i kas biletowych duży pasaż handlowy - wylicza. Zdaniem prezesa, nowy dworzec musi oczywiście przyjmować także autobusy. Dlatego w centralnym miejscu całego kompleksu powstanie dla nich kilka peronów. Korzystaliby z nich podróżni, których celem jest dojechanie właśnie do centrum miasta. Ci, którzy przejeżdżają przez Wrocław tranzytem, mogliby korzystać z nowego dworca przy stadionie.

Kompleks, który powstanie w miejscu starego dworca PKS, ma być bardzo dobrze połączony z pobliskimi ulicami oraz nowym dworcem PKP.

W jaki sposób? Pod ulicą Suchą miałoby powstać przejście podziemne łączące hol nowego dworca PKS z nowym dworcem PKP. Pod ziemią, oprócz samego przejścia, będzie oczywiście miejsce dla małego handlu. Po przeciwnej stronie, od ul. Dyrekcyjnej, powstałby wjazd do nowego podziemnego parkingu, który powstanie pod dworcem PKS. Łącznie będą tam miejsca dla około 600 aut. Natomiast wjazd autobusów na nowy dworzec pozostałby od strony ul. Joannitów, z tym że w przyszłości przejeżdżałyby one tunelem pod biurowcem nowego dworca. Z tego terenu zniknęłyby też na zawsze autokary parkujące na wolnym powietrzu i oczekujące często po kilkanaście godzin na kolejny kurs.

- Zgadzam się, że teren obecnego dworca PKS jest wykorzystywany bardzo nieefektywnie - przyznaje prezes Arkadiusz Minta. - Dlatego zdecydowaliśmy się przygotować projekt nowego dworca, mimo że od trzech lat firma ma problemy finansowe i dopiero niedawno udało nam się wyjść na prostą. Niezależnie od tego trzeba myśleć przyszłościowo - dodaje. I wyjaśnia, że w tym momencie spółka nie ma pieniędzy na zrealizowanie nowej inwestycji. Jednak jeszcze w tym roku Ministerstwo Skarbu Państwa zamierza sprzedać większościowy pakiet udziałów w spółce i jest szansa, że znajdzie się strategiczny inwestor

Firma, która zostałaby właścicielem Polbus PKS Wrocław, musi się liczyć z tym, że budowa dworca według koncepcji zaproponowanej przez obecne władze to koszt ok. 150 mln zł. Kiedy

powstanie obiekt? To zależy od przyszłego inwestora, ale jest mało prawdopodobne, by stało się to przed 2012 rokiem.

Co dalej z Polbus PKS Wrocław?

Spółka Polbus PKS w 54 proc. wciąż należy do Skarbu Państwa.
Wśród pozostałych udziałowców najwięcej, bo ok. 20 proc. akcji, posiada Autogiełda. Jeszcze w tym roku spółka ma być sprywatyzowana. Od połowy lutego firma konsultingowa przygotowuje analizę na temat działalności spółki. Po jej przekazaniu ministerstwu (w czerwcu) ono zadecyduje, w jaki sposób zostanie sprzedana firma - czy odbędzie się to w drodze przetargu, negocjacji czy aukcji.

Źródło: Gazeta Wrocławska

 

Firma, która zostałaby właścicielem Polbus PKS Wrocław, musi się liczyć z tym, że budowa dworca według koncepcji zaproponowanej przez obecne władze
Biuro Turystyczne
Nie marz o wakacjach, zarezerwuj je już teraz!
www.rainbowtours.pl
Konto Mocnooszczędzające
Odsetki są naliczane codziennie. Nie ma kwoty minimalnej!
www.PolbankEFG.pl
Fundusz Inwestycyjny
Wyjątkowa troska o inwestycje. Pioneer Zmiennej Alokacji 3 SFIO !
www.pioneer.com.pl
Reklamy BusinessClick
to koszt ok. 150 mln zł. Kiedy

W tramwajach i autobusach można będzie od wtorku za przejazd płacić Wrocławską Kartą Miejską, tzw. urban card. Na razie niewiele ją różni od tradycyjnych biletów. Jednak wkrótce będzie można ją doładowywać przez internet i telefon. 1 września papierowe przejazdówki przejdą do historii

Plastikową darmową kartę można dostać w biurze obsługi klienta przy pl. Legionów (budynek Lotos) lub w jednym z 27 oddziałów Banku Zachodniego WBK, np. przy pl. Grunwaldzkim lub w Rynku. Przy składaniu wniosku trzeba mieć ze sobą zdjęcie (może być w formie elektronicznej). Karta jest bowiem imienna i może z niej korzystać tylko właściciel. Wersja na okaziciela jest znacznie droższa.

Wyrobienie karty przy pl. Legionów trwa kilka minut. Natomiast jeśli zgłosimy się do banku, dostaniemy bilet po pięciu dniach. By nie chodzić dwa razy, można złożyć wniosek przez internet, a potem przyjść tylko po odbiór. Formularz mieszkańcy otrzymają też pocztą do domu. Można go również znaleźć w tramwajach i autobusach.

Kartę dostaniemy pod warunkiem, że od razu zapłacimy za jej doładowanie. Karta miejska zastąpi na razie wyłącznie bilety okresowe. Będzie można kupić dokładnie taką samą przejazdówkę, z jakiej wcześniej się korzystało, tyle że elektroniczną. Rodzaje biletów i ich ceny nie ulegają zmianie.

Papierowe bilety okresowe będą w sprzedaży jeszcze tylko do 1 września. Potem zostaną wycofane. Za jednorazowy przejazd na razie kartą nie zapłacimy. Musimy kupić tradycyjny bilet za 2,40 zł. Będzie można z niego zrezygnować, dopiero gdy w tramwajach i autobusach pojawią się czytniki kart. Mają być zamontowane do 2012 roku.

Urban card można od wtorku doładowywać w kioskach, sklepach, salonach prasowych czy na poczcie. Lista punktów znajduje się na stronie internetowej www.urbancard.pl

Na razie są na niej 93 adresów. Sprzedawcy zostali wyposażeni w specjalne terminale. Dodatkowo od czerwca bilet będzie do kupienia w internecie, a od lipca przez telefon komórkowy.

Wreszcie doczekamy się też automatów biletowych w tramwajach i autobusach. Będzie można z nich korzystać od października za pomocą karty płatniczej.

Nowe biletomaty pojawią się też od czerwca na ulicach. Do końca roku ma być ich sto. Staną m.in. na rondzie Reagana, pl. Bema i Jana Pawła II oraz przy Kazimierza Wielkiego.

Ważność karty kontrolerzy MPK sprawdzać będą za pomocą specjalnych czytników.

Jeśli ktoś zgubi kartę, w punkcie obsługi klienta będzie mógł ją zablokować i odzyskać niewykorzystane środki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5